IPN

Wrzawę wokół sprawy „Bolka” i jego rzekomego związku z Lechem Wałęsą, o którym pisałem w poprzedniej notce, rozpętali nie tylko twórcy kontrowersyjnej publikacji, lecz także podpisujący się pod tym IPN.

Jeden z autorów książki „SB a Lech Wałęsa”, Piotr Gontarczyk, urodził się 29 kwietnia 1970 roku w Żyrardowie.

 

Jak widać, trzy planety w znaku Byka czynią z niego osobę niezwykle upartą, co podsycane jest dodatkowo przez Słońce w koniunkcji z sumiennym Saturnem oraz przez Księżyc w ideowym Wodniku. Kiedy Gontarczyk pracował nad swym dziełem, w jego horoskopie Neptun zawiadujący wyobraźnią i fantazją tworzył kwadraturę do Merkurego. To na pewno dobry czas na pisanie powieści science fiction lub poematów, względnie religijnej encykliki, ale czy równie dobry także na przygotowywanie obiektywnego materiału historycznego?

Z kolei horoskop IPN-u wygląda równie pokrętnie, jak tranzyty w horoskopie Gontarczyka. IPN w obecnym kształcie powstał 19 stycznia 1999 roku w Warszawie. Jest to nie tylko instytucja naukowa, lecz także ma ona uprawnienia śledcze. (Horoskop obliczony jest na północ, kiedy weszła w życie uchwalona miesiąc wcześniej ustawa o powołaniu IPN.)

 

Jak wiadomo, pamięć, a już szczególnie pamięć narodowa, to przede wszystkim znak Raka, w którym akurat nie ma żadnej planety, ale za to cały znak Raka jest zamknięty w domu, w tym przypadku w domu IX symbolizującym instytucje naukowe. Oprócz tego równie ważny jest dom IV, w którym przebywa nie tylko władca Raka – Księżyc – lecz także Wenus, Uran, Neptun, a przy Imum Coeli również Słońce. Wszystko mogłoby więc być znakomicie, gdyby nie fakt, że Słońce z błądzącym po omacku Neptunem tworzy tu półkrzyż w znakach kardynalnych z walecznym Marsem na ascendencie i hamującym Saturnem na descendencie. Innymi słowy, mamy tu do czynienia z półkrzyżem na głównych osiach horoskopu, co oznacza, że praca Instytutu w taki czy inny sposób zawsze będzie uwikłana w walkę, w tym przypadku – w doraźną walkę polityczną.

Z kolei Merkury – patron dokumentów – przebywa tu w schematycznym Koziorożcu i w III domu, a do tego jest wyizolowany, co zresztą jak na organ badawczy jest dość kuriozalne. Jedyny aspekt, jaki tworzy tu ta planeta, i to na dodatek bardzo ścisły, to kwadratura z wszczynającą spory i lubiącą podziały Eris. Czy tak postawiony Merkury rzeczywiście stwarza dobre warunki do pracy naukowej, czy może raczej służy do walki i głoszenia nowego biegu dziejów?

Merkury symbolizujący dokumenty, książki i publikacje, okazuje się tu zresztą teraz newralgicznym punktem, ponieważ tranzytujący Jowisz tworzy właśnie koniunkcję do tej planety i przy okazji kwadraturę do Eris. IPN wydał więc przyczynek do biografii Lecha Wałęsy, a wicemarszałek Senatu, Zbigniew Romaszewski, z satysfakcją stwierdził wczoraj w TVP, że nie byłoby całej tej sprawy, gdyby Wałęsa nie przypisywał sobie wszystkich zasług w obaleniu komunizmu, bo na jego sukces pracowali również inni ludzie. No dobrze, ale czy to znaczy, że łaskawa ręka sprawiedliwego Jowisza mści się teraz na bucie i zarozumiałości Lecha Wałęsy? Czy może jest oznaką nonszalancji samego IPN-u?