Gdzie jest dowód? (horoskop horarny)

Pewna znajoma z samego rana zadzwoniła do mnie z prośbą o pomoc w odszukaniu dowodu osobistego, który jej zginął, chociaż cały czas nosiła go w torebce, w etui razem z innymi dokumentami.

Przyznam, że kwestie znajdowania zgubionych rzeczy, to jedne z najtrudniejszych spraw, na jakie można stawiać horoskop horarny. Nie obiecywałem więc, że dowód uda się odszukać, ale chętnie popatrzyłem w horoskop.

Gdzie jest mój dowód osobisty?, 6.03.2011, godz. 9:22, Bydgoszcz
(domy Regiomontanusa).

Reguły. Władca pierwszego domu symbolizuje pytającego. Władca drugiego domu pokazuje rzeczy zgubione, chociaż w przypadku takich dokumentów jak dowód osobisty należy rozpatrzeć również dom czwarty (dawniej: skarby) i jego władcę. Przebieg sprawy pokazuje zwykle Księżyc.

Interpretacja. Uznałem, że Słońce (władca IV domu) lepiej symbolizuje dowód tożsamości niż Księżyc (władca II domu). Ponieważ Słońce nie tworzy separacyjnego aspektu z władcą VII domu, w tym przypadku z Jowiszem, wykluczyłem, że dowód został skradziony. Wykluczyłem też możliwość, jakoby przedmiot znajdował się w domu rodziców, o co pytała znajoma.

Słońce przebywa w znaku wodnym, co oznacza, że dowód znajduje się w miejscu wygodnym (np. fotele, kanapy itp.). Ryby często wskazują albo na miejsce związane z wodą (choć to nie musi być ocean, wystarczy akwarium bądź zlew lub inne mokre miejsce), albo na zakamarki, skrytki, ciemne miejsca.

Słońce znajduje się w domu XI, co może oznaczać, że etui jest gdzieś u przyjaciół, albo w miejscu, w którym było się z przyjaciółmi. Jeżeli byłaby pewność, że przedmiot musi być w domu, wówczas jedenasty dom wskazuje albo na pokój gościnny, albo na miejsce, w którym zwykle przyjmuje się gości. W tym przypadku takiej pewności nie było, ponieważ pytająca ostatni raz posługiwała się dowodem osobistym dwa tygodnie temu, więc równie dobrze mógł być na zewnątrz, jak i w mieszkaniu.

Niestety, Merkury (władca I domu) oddala się od Słońca, co nasuwało skojarzenie, że dowód się nie odnajdzie. Z drugiej strony, jeśli planeta pytającego separuje od koniunkcji ze Słońcem (spalenie), jak jest w tym przypadku, można wnioskować, że pytający był „oślepiony”, ale wkrótce przejrzy na oczy i odszuka zgubę.

Ostatecznie dowód się jednak znalazł, po trzech godzinach. Pytanie: Gdzie był dowód?

Jeżeli macie Państwo ochotę poćwiczyć się w astrologii horarnej, to zapraszam. Mnie się udało jedynie częściowo wskazać miejsce, co pokazałem wyżej, więc trop jest, ale ostatecznej odpowiedzi nie udzieliłem.