Atak na astrologów

Szerokim echem w mediach odbił się niedawny List otwarty (i to w obronie rozumu) skierowany do Ministra Pracy i Polityki Społecznej, w którym prof. dr hab. Łukasz A. Turski, fizyk teoretyk, i jego koledzy wyrazili swoje oburzenie umieszczeniem w Klasyfikacji zawodów i specjalności profesji m.in. astrologa (kod: 514901). Autorzy domagali się kategorycznego usunięcia zawodu astrologa z listy (tak, jakby wpisano go tydzień temu, chociaż jest on tam od 15 lat), a ich argumentacja sprowadzała się do kilku zasadniczych tez.

Po pierwsze, zawód astrologa obecny w spisie Klasyfikacji zawodów i specjalności nie ma nic wspólnego z cywilizacją XXI wieku. Otóż, warto wiedzieć, że jedną ze zdobyczy nowoczesnej cywilizacji jest Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej gwarantująca każdemu obywatelowi wolność wyboru i wykonywania zawodu (Art. 65). A to, jaki jest to zawód, reguluje nie tyle polskie ministerstwo pracy, ile przede wszystkim Międzynarodowy Standard Klasyfikacji Zawodów przyjęty na XIV Międzynarodowej Konferencji Statystyków Pracy w Genewie w 1987 roku oraz jego nowa edycja z 1994 r., tzw. ISCO-88 (COM), dostosowana do potrzeb Unii Europejskiej. Tak się składa, że w owej klasyfikacji w grupie piątej umieszczono „Pracowników usług osobistych i sprzedawców”, a wśród nich znajduje się zawód astrologa (kod 5151). Najwyraźniej więc autorzy Listu rozumieją dość wąsko pojęcie cywilizacji XXI wieku, ale mimo to piszą swój protest w obronie rozumu.

Po drugie, zawód astrologa obecny w spisie Klasyfikacji zawodów i specjalności nie ma nic wspólnego z oficjalnie głoszoną przez Rząd RP ideą tworzenia społeczeństwa opartego na wiedzy. Osobiście wolałbym, aby nowoczesne społeczeństwo oparte było na idei wolności, prawach człowieka i swobodach obywatelskich albo na szeroko rozumianym pluralizmie i różnorodności. Ale skoro ma być oparte na wiedzy, to sygnatariusze tego Listu, a już w szczególności uczeni, powinni wiedzieć, że Powszechna Encyklopedia Filozofii (red. A. Maryniarczyk) definiuje astrologię jako kontrowersyjny system, ale jednak system wiedzy (nauka zresztą też bywa kontrowersyjna). A poza tym, nie widzę powodu, dla którego społeczeństwo oparte na wiedzy, nie miałoby wiedzieć, kim jest i co robi astrolog. Tym bardziej, że astrologia od czasów starożytnych stanowi integralny element kultury europejskiej, a jej wpływ obecny jest zarówno w historii nauki, jak i w dziejach sztuki czy religii. Wprawdzie rewolta oświeceniowa przyczyniła się do wygnania astrologii z uniwersyteckich katedr, ale nie zdołała wykorzenić astrologii z kultury. Tymczasem prof. Turski po ponad 300 latach chce dokończyć dzieło oświeceniowych mistrzów, posuwając się już jednak dużo dalej. Niczym cesarz Oktawian August wyrzucający astrologów z Rzymu, ambicją uczonego jest wyeliminowanie astrologów z życia społecznego. Innymi słowy, by zeszli do podziemia i uprawiali swoje gusła, zasilając szarą strefę, której każdy rząd RP usiłuje przeciwdziałać. A wszystko to w obronie rozumu, bo…

po trzecie, widniejący na Liście opis profesji astrologa przyczynia się do szerzenia zabobonów i pseudonaukowego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość. Opis może i faktycznie przydałby się lepszy, ale  uczeni doskonale wiedzą, że naukowa prezentacja zawodu astrologa jest po prostu niemożliwa, bo astrologia nie jest dyscypliną naukową i – biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy naukowości – w żaden sposób nie da się jej „unaukowić”. Ale to jeszcze nie znaczy, że astrologia jest zabobonem czy pseudonauką. A nawet gdyby tak było, to naukowcy są od produkowania wiedzy naukowej, a nie od korygowania zjawisk społeczno-kulturowych (gdzie jest miejsce i na naukę, i na to, co pozanaukowe), które nie w każdym aspekcie są zależne od przyrostu wiedzy naukowej.  W XX wieku wystarczająco dobitnie pokazano, że Rozum (w obronie którego protestują polscy uczeni) umocowany jest na podstawach zgoła nieracjonalnych. Czemu zresztą dają wyraz również autorzy Listu, pisząc, że…

po czwarte, należy ujawnić i ukarać winnych tego skandalu i że należą im się przeprosiny, bo umieszczenie naukowców na wspólnej liście zawodów z astrologami jest obrazą. „Winnych tego skandalu” ujawniłem wyżej, a obrażanie się i żądanie przeprosin w imię rozumu, jest doprawdy kuriozalne i świadczy chyba raczej o emocjonalnym rozumie. Ściślej mówiąc, o rozumie ideologiczno-dyskryminującym. Czymże bowiem jest domaganie się odrębnej listy dla zawodów nienaukowych, jak nie dyskryminacją? A dyskryminacja z pewnością nie jest chwalebną zdobyczą cywilizacji XXI wieku, o którą tak bardzo troszczą się niektórzy polscy uczeni.

Kto tu tak naprawdę powinien czuć się obrażony? Bo na pewno nie prof. Turski. Mnie ten List nie obraził. Raczej zniesmaczył, że za moje podatki naukowcy wypisują takie bzdury. I to w dodatku w obronie rozumu…

 

 

9 thoughts on “Atak na astrologów

  1. czy mogę zacytować i zalinkować u siebie?nie napiszę sama tak dobrze, chciałabym, żeby wiedziano tak, jak Pan to ujął..pozdrawiam, czytam od dawna:)http://opisy.wordpress.com/

  2. Ja też w pierwszej chwili jak zobaczyłem na liście podpisanych pod listem Krzysztofa Ziółkowskiego (astronom), to serce mnie zabolało, że wnuczek wyrzuca dziadka do kosza, nawet chciałem do niego napisać, ale potem mi przeszło.. Astrologów nie powinno dziwić, że archetypowy Wodnik (Naukowiec) wie lepiej i ex catedra (czy jakoś tak..) decyduje o tym co słuszne a co nie. Co prawda Neptun wygrał w tym przypadku z Uranem ale ja zaapelował bym tu do astrologów o maksymalne „unaukawianie” swoich metod aby było w nich więcej Urana niż Neptuna bo jednak obserwacje Planet stawiam wyżej niż szklaną kulę, teleportację i tego typu „dzikie węże”. W końcu Planety poruszają się według praw naukowych.. i my powinniśmy się na nich wzorować. To tyle.

  3. PANIE PIOTRRZE!CZEKALAM NA TA CHWILE, ABY NOZYCE SIE ODEZWALY.BOJA SIE, ZE TE WSZYSTKIE WYNALAZKI /JAK I CALA CYWILIZACJA POJDZIE POD MLOTEK/.SZKODA, ZE WSZYSCY NAUKOWCY WCZESNIEJ NIE POMYSLELII NIC NIE ROBILI W TYM KIERUNKU ABY ZROWNOWAZYC MATERIEZ ANTYMATERIA. RAPTEM ZACZELA IM PRZESZKADZAC ASTROLOGIA.DOBRY ARTYKUL. DZIEKUJE. JESTEM Z PANEM.

  4. żeby nie było tak pięknie, to forum czytaja tylko astrolodzy:), to powiem, ze autorzy listu mają rację i pozwólcie mi to umotywować,autorom listu chodziło o wszelkiego rodzaju wróżbitów, jeśli jakiś astrolog chce przepowiadać (przykłady poniżej) to jest właśnie jednym z wróżbitów a nie astrologiem, albo osobą która jeszcze nie dokonała krytycznej oceny zdobywanej wiedzy,to tylko astrologia, czyli jedno z, niedoskonałych jak każde inne, narzędzi do opisywania różnych zjawisk, może się przydać np. psychologom, ale właśnie jako jeszcze jedno z narzędzi astrologów, w tym zawodowych, nie tylko hobbistów, lubi ponieść, pozwolę sobie podać dwa przykłady związane z tzw. głośnymi nazwiskami: p. Galoss wyrokował w telewizji Polsat, że L. Balcerowicz będzie w 1995 prezydentem Polski, jako profi qmał, że cos się w głowie LB tli, tylko nie zaqmał, bo nie mógł, że to był początek marszu do władzy, czyli przejęcia UW i wygranie wyborów w 1997, równie dobrze mógł to być zupełnie inny obszar działalności nawet publicznej, a rezultat też jest rzeczą otwartą, podejrzewać z samego kółka można tylko to, że zapewne nie będzie to porywanie się z motyką na słońce, tylko konsekwentna koziorożcowata robota, bo takie rzeczy wiadomo PO, p. J. Godecka wzięła udział w pewnym eksperymencie telewizyjnym, chodziło o opisanie podanej osoby (bez imienia i nazwiska), ta osoba była znana publicznie, drugi astrolog (nie pamiętam nazwiska, przez mgłę to Piotr Gibaszewski był) dał rade, trzeba powiedzieć, że opisał kółko profi, p. Godecka imo nie wytrzymała ciśnienia i dorzuciła na koniec że ta osoba ma dwójkę dzieci, tego żadne kółko nie powie, jestem przekonany, że ona doskonale wiedziała, ze chodzi o Stanisławę Celińską, zwyczajnie miała, jako zawodowiec, jej dane. o p. Godeckiej mały poglądowy filmik na you tube:) http://www.youtube.com/watch?v=Z6J1dgG3v1otak to wygląda w realu “astrolodzy” i inni wróżbici co wybory próbują trafić w zwycięzców, co mistrzostwa świata w piłce nożnej trwają takie same wygłupy, jak ktoś trafi to idzie w świat, jak nie to się zapomina, sami to tu robiliśmy na okoliczność ostatnich wyborów prezydenckich w USA, ale jakże było to odległe od stwierdzeń kategorycznych, czyli wróżbiarskich, że wygra ten albo ten, to była prawdziwa astrologia (na marginesie to zwycięstwo Obamy wynikło „tylko” z załamania giełd i całej gospodarki tuż przed wyborami, dopiero wtedy Obama wyszedł na prowadzenie, do września McCain spokojnie dawał rade, a kółka były właśnie pod McCaina)zdobycie się na krytyczne, nawet cyniczne, spojrzenie jest bardzo przydatne dla utrzymania pionu, jak ktoś pisze do Vivy itp. o tym że Baran się zakocha a Byk będzie miał dolegliwości żołądkowe i podpisuje to słowem astrolog, to się wcale nie dziwcie

    • Janko, w każdym zawodzie są i partacze, i wybitni specjaliści. Tak jest na przykład w środowisku lekarzy – masz dobrych i kiepskich kardiologów, chirurgów czy okulistów. Poza tym nawet najlepszemu mogą zdarzyć się pomyłki. Podobnie sprawa wygląda w zawodach artystycznych. Jeden malarz tworzy dzieła, o które biją się światowe muzea, a inny packa jelenie na rykowisku. Obydwaj są artystami malarzami. Identycznie jest w przypadku astrologów. Jeden będzie żył z chałtur i pisał cotygodniowe horoskopy do kolorowych magazynów, a inny wyspecjalizuje się w profesjonalnej praktyce astrologiczno-doradczej. To nie jest nic nadzwyczajnego. Nadzwyczajne jest natomiast to, że fizyk-teoretyk i inni naukowcy mieliby rozstrzygać o tym, jakie zawody wolno wykonywać, a jakie nie. Żyjemy w państwie wolnym. Nie ma przymusu ani obowiązku, abyśmy wszyscy stali się wyznawcami światopoglądu naukowego. Czasy wielkich ideologii już dawno minęły.

  5. Nie zgadzając się z prof. Turskim (sam param się astrologią, więc trudno żeby inaczej ;)), nie zgadzam się też z Panem Piotrem. Nikt by nigdzie nie zrzedł, a już do podziemia to na pewno. Po prostu robiłby to samo co robi tylko byłby w rubryce, o ile się nie mylę, a nie chce mi się sprawdzać, 96.09.Z czyli „Pozostała działalność usługowa, gdzie indziej niesklasyfikowana”. Problem powstaje jedynie, jeśli już w ogóle, w momencie, gdy MEN musiałby (ale to chyba wynika z ustawy o edukacji) wyznaczyć drogę szkoleniową do uzyskania kwalifikacji. Ot i cały „problem”. A Panu Profesorowi do sztambucha, polecam jego starszego i proszę mi wybaczyć za śmiałość, chyba bardziej zdolnych i znanych kolegów-naukowców, Jana Keplera i Carla Gustawa Junga. Z astrologicznym pozdrowieniemMarek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.