Gwiazda Betlejemska

Nad cudownym zjawiskiem niebieskim towarzyszącym narodzinom Jezusa rozprawia się od wieków. Gwiazdą Betlejemską mogła być kometa, rój meteorów, Syriusz, Wenus, albo wyjątkowa konfiguracja planet, względnie supernowa. Podania o Gwieździe Betlejemskiej stanowią nieodłączną część tradycji chrześcijańskiej. To, co zobaczyli Trzej Królowie, zwani także magami albo astrologami, miało być cudownym i niezwykłym zjawiskiem astronomicznym.

W Ewangelii wg św. Mateusza czytamy: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon” (Mt 2.2). Nieco dalej natrafiamy na inny fragment: „A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię” (Mt 2.9.).

Od 525 roku, czyli po wprowadzeniu nowej rachuby lat, której twórcą był Dionizy Mały, toczono nieustanne dyskusje na temat natury tego zjawiska. Interesowali się nim nie tylko Ojcowie Kościoła, lecz również astronomowie chcący zrekonstruować obraz nieba w chwili narodzenia Chrystusa i wyjaśnić to, czym, z naukowego punktu widzenia, mogła być Gwiazda Betlejemska.

Złowieszcza kometa
Z gąszczu różnych hipotez należałoby wykluczyć teorię mówiącą o tym, że była to kometa – jak sugeruje XIV-wieczna ikonografia chrześcijańska – ponieważ tego typu obiekty już starożytni astrolodzy kojarzyli ze złym omenem, nieszczęściem, wojną czy śmiercią. Kometa, która podobnie jak zaćmienia Słońca pojawia się na niebie nieoczekiwanie, musiała dawnym astrologom kojarzyć się ze złowrogim zwiastunem.

 
Giotto, Pokłon Trzech Króli (XIII/XIV w.)

Arystoteles (384-322 p.n.e.) uważał, że pojawianiu się komet towarzyszą susze, huragany, a nawet powodzie. Podobnego zdania był żyjący krótko po Jezusie poeta i astrolog Maniliusz, który w swoim traktacie Astronomica stwierdza, że komety przynoszą nieuchronne nieszczęścia, zniszczenia, pomór bydła, zarazy, wojny i przegrane bitwy. Poglądy te utrwalił Ptolemeusz (II w. n.e.) w swoim dziele Tetrabiblos, które przez wieki traktowane było jako najbardziej autorytatywny traktat astrologiczny.

Tym niemniej uczeni są przekonani, że w 5 roku p.n.e., a więc w czasie, gdy mógł urodzić się Jezus, faktycznie była widoczna pewna kometa, zwana także „gwiazdą miotłą”, o której wspominają skrupulatne kroniki chińskie. Ale najprawdopodobniej nie była nią Gwiazda Betlejemska.

Jaskrawa Wenus
Wątpliwe są również przypuszczenia, że ową Gwiazdą był rój meteorów, ponieważ zjawisko to trwa zaledwie parę sekund. Gwiazdą nie mogła być również Wenus, gdyż akurat tę planetę starożytni znali doskonale, a jej cyklicznego pojawiania się raczej nie odczytywano jako zwiastuna nadzwyczajnych wydarzeń. Tym niemniej, jeszcze nie tak dawno bardzo popularna była teoria głoszona przez Johna Mosleya z Griffith Observatory, że w czerwcu 2 roku p.n.e. Wenus zbliżyła się na niebie na tak niewielką odległość do Jowisza, że blask planet zlał się w jeden świetlisty punkt. Na dodatek koniunkcja Wenus z Jowiszem miała miejsce w królewskim znaku Lwa oraz w pobliżu królewskiej gwiazdy Regulus, którą starożytni astrologowie uważali za jedną z najbardziej pomyślnych gwiazd zwiastujących sławę, bogactwo i zaszczyty. Symbolika ta doskonale pasowałaby więc do mitologii chrześcijańskiej mówiącej o narodzinach „króla żydowskiego”.

Niektórzy uczeni stawiają na Syriusza – najjaśniejszą gwiazdę południowego nieba, która odgrywała dużą rolę w astronomii i kulturze Egiptu. Jednak prawdopodobnie nie był to także Syriusz, ponieważ – tak samo jak Wenus – gwiazdę tę obserwowano od lat.

W związku z tym musiało to być jakieś wyjątkowe wydarzenie astronomiczne. Michael Molnar z Rutgers University w New Jersey w USA uważa, że Gwiazdą Betlejemską było złożone zjawisko astrologiczne. Swoje tezy opiera na manuskrypcie Mathesis Firmikusa Maternusa z 344 r. n.e., słynnego rzymskiego astrologa. Dzieło to – jak się okazuje – stanowi pierwszą pozabiblijną wzmiankę o Gwieździe Betlejemskiej. To, co dotąd uważano za gwiazdę, mogło być podwójnym zakryciem Jowisza w bardzo rzadkiej konfiguracji.

Gwiazda Keplera
Inne tropy prowadzą do cyklicznych koniunkcji, czyli złączenia Jowisza z Saturnem. Zważywszy na fakt, że Saturn opiekował się narodem Izraela, a Jowisz mówił o narodzinach króla, łatwo skojarzyć, że taki układ planet mógł zwiastować pojawienie się nowego mesjasza.

Jako pierwszy koniunkcje te rozsławił arabski astrolog Albumasar, żyjący w IX wieku w Bagdadzie. Mowa jest o nich także w teologiczno-filozoficznych pismach Izaaka ben Jehudy, zwanego Abrabanelem, który żył w drugiej połowie XV wieku. Pomysł koniunkcji rozwinął później Johannes Kepler (1571-1630), słynny astronom i astrolog. Twierdził on bowiem, że narodzinom Chrystusa towarzyszyła potrójna koniunkcja Jowisza, Saturna i Marsa, w pobliżu której najprawdopodobniej rozbłysła jakaś supernowa. Takie zjawisko niebieskie musiało wywołać wprost oszałamiający efekt. Kepler stwierdza: „Jeśli […] nowa gwiazda narodziła się w związku z wielką koniunkcją i rozbłysła właśnie w pobliżu tworzących ją planet, to skierowała uwagę Chaldejczyków ku wielkim wydarzeniom i powszechnej odnowie świata, co przewidywali zgodnie z prawidłami znanymi i wtedy, i obecnie”.

 
J. Fouquet, Pokłon Trzech Króli (XV w.)

Słynny astronom spekuluje, że zjawisko to musiało mieć miejsce między majem a grudniem 7 roku p.n.e. Wysuwa się też inne hipotezy, według których supernowa rozbłysła nie w 7, lecz w 2 roku p.n.e, czemu z kolei towarzyszyło wspomniane złączenie Jowisza z Wenus.

Epoka Ryb
Cudownym zjawiskiem niebieskim, jakie miało towarzyszyć narodzinom Jezusa, interesują się nie tylko astronomowie. W latach 50-tych ubiegłego wieku Carl Gustav Jung, wybitny myśliciel i psychiatra, opublikował książkę pt. „Aion”, w której opisał psychologicznie zinterpretowaną symbolikę chrześcijańską. Jung uważał, że narodziny Chrystusa rozpoczęły nową epokę astrologiczną – Erę Ryb, a za jej dokładny początek uznał osławioną przez Keplera i innych astrologów koniunkcję Saturna z Jowiszem, o której pisze w następujący sposób: „W siódmym roku przed Chrystusem owa koniunkcja zachodziła w znaku Ryb nie mniej niż trzy razy. Największe zbliżenie obu planet miało miejsce 29 maja 7 roku przez Chrystusem”. Dla Junga oczywistym pozostaje fakt, że moment ten odnosi się zarówno do symbolicznych narodzin Chrystusa, jak i początku epoki Ryb. Co więcej, Jung postawił nawet horoskop Chrystusowi. [Zob. na blogu Horoskop Jezusa wg C. G. Junga.]

Horoskop królewski
Okazuje się, że intuicja Junga była nad wyraz trafna. Obecnie bowiem uważa się, że Gwiazda Betlejemska, którą mieli ujrzeć Trzej Królowie ze Wschodu, odnosi się nie do zjawiska astronomicznego, lecz astrologicznego, ściślej mówiąc do bardzo specjalnego horoskopu. Stanowisko to podtrzymuje wspomniany wyżej Michael Molnar, który w swojej książce z 1999 roku broni tezy, jakoby Trzej Królowie będący tak naprawdę astrologami, dopatrzyli się na niebie konfiguracji charakterystycznych dla horoskopu królewskiego.

Molnar przeanalizował wiele horoskopów stawianych i opracowywanych dla cesarzy rzymskich, porównując je z tym, co pisało się na ten temat w antycznych traktatach astrologicznych. Uczony doszedł do wniosku, że kluczową rolę odgrywa tu Jowisz określany przez starożytnych obserwatorów nieba mianem „major fortunae”, a więc „wielkie szczęście”. Jowisza kojarzy się także z dostojeństwem, królewskimi insygniami, sławą i zaszczytami. Planeta ta w każdym horoskopie królewskim zajmowała bardzo ważną pozycję. Aby więc przewidzieć nadejście króla, Chaldejczycy musieli kierować się nie pojawieniem komety, supernowej czy jakimś innym zjawiskiem niebieskim, lecz układami planet w horoskopie.

Tak się składa, że w antycznych wyobrażeniach Judea kojarzona była z zodiakalnym znakiem Barana, natomiast konfiguracje Jowisza z Księżycem miały zapowiadać nie tylko wybitnych przywódców, albo nawet władców świata, lecz także tych, którzy godni są hołdów i darów. Pisali o tym zarówno słynny Firmicus Maternus, jak i Vettius Valens.

Molnarowi nie pozostało więc nic innego, jak sprawdzić, czy w okresie między 10 a 5 rokiem p.n.e. doszło do jakichś ciekawych koniunkcji Jowisza z Księżycem w znaku Barana. Okazuje się, że można znaleźć przynajmniej dwie daty, kiedy układy planety spełniałyby kryteria horoskopu królewskiego. Są to 20 marca oraz 17 kwietnia 6 r. p.n.e., przy czym ta ostatnia data zdaje się tu być szczególnie cenna, ponieważ w tego dnia doszło przy okazji do heliakalnego wschodu Jowisza, co nie zdarza się zbyt często. [Zob. na blogu Królewski horoskop Jezusa.]

Wniosek płynie z tego taki, że Trzej Królowie zanim udali się w podróż, by złożyć Jezusowi pokłon, znali wcześniej jego horoskop i to właśnie on, a nie jakieś cudowne zjawisko, doprowadziło ich do Betlejem.

Znaki na niebie
Tak jak narodzenie Chrystusa zwiastowane było przez układy gwiazd i planet, tak samo ponowne przyjście Zbawiciela poprzedzone będzie straszliwymi wydarzeniami, którym towarzyszyć mają niecodzienne zjawiska na niebie. W Ewangelii wg św. Łukasza czytamy: „Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy” (Łk 21,25).

Nie tylko narodzinom Jezusa towarzyszyła niezwykła gwiazda. Pojawia się ona także podczas narodzin wielu boskich postaci. Tradycja wschodnia mówi o gwieździe towarzyszącej narodzinom Buddy. Hinduska święta księga „Bhagawadgita” opowiada o gwieździe Kryszny. Gwiazda zapowiadała także nadejście Mitry – starożytnego boga Słońca. Świeckie postaci również mają swoje gwiazdy. Na przykład Cezar urodził się, gdy w konstelacji Wieloryba pojawiła się gwiazda Mira.

[Obszerne fragmenty tego tekstu pt. Niebo nad Betlejem opublikowałem kiedyś w „Nieznanym Świecie” 1/2007.]

 

9 thoughts on “Gwiazda Betlejemska

  1. a moze to wszystko legendy dla mas? manipulacja? ciekawy film o tym ze jakos dziwnie dużo jest podobnych, „jezusowych” elementów jest w różnych religiach i wierzeniach od początku światahttp://video.google.com/videoplay?docid=-5870901554543719947

    • Oczywiście, Wojtek, chrześcijaństwo pełnymi garściami czerpało z mitologii pogańskich i właśnie dlatego stało się takie nośne, bo odwoływało się do znanych archetypów, aczkolwiek później przeformułowanych na potrzeby chrześcijaństwa. Podanie o Gwieździe Betlejemskiej także wpisują się w tę dawną mitologię, i – co ciekawe – również w mitologię astrologiczną.

  2. ciekawe tylko że Biblia nigdzie nie mówi że było ich (tych magów) trzech. nieśli trzy dary ale to nie to samo. autor artykułu niezauważył też że gwiazda w rzeczywistości przyprowadziła ich do Heroda (ówczesnego władcy), który z tego powodu bardzo się przestraszył i postanowił się wywiedzieć gdzie ma narodzić się król żydowski – stąd ucieczka do Egiptu i rzeź niewiniątek. no i jeszcze parę istotnych szczegółów ale może na inną okazję.

    • Gwiazda przyprowadziła Trzech Magów nie do Heroda, tylko do Jezusa, gdzie – jak mówi Biblia – zatrzymała się nad żłóbkiem. Do Herdoa wstąpili po drodze, ale w drodze powrotnej już do niego nie poszli, bo ostrzegł ich anioł. Ale czy to ma jakiś związek z astronomiczno-astrologiczną naturą tego zjawiska?

      • ależ panie Piotrze – błąd 🙂 zaprowadziła ich właśnie wprost do Heroda i tam się zatrzymała by wzbudzić jego gniew, strach, by spróbował zgładzić Jezusa.dlaczego?? bo nie była (wbrew powszechnemu mniemaniu) obiektem posłanym od Boga. stąd też Boża interwencja (wracają inną drogą niż przyszli; ucieczka do Egiptu). jaki to ma związek z artykułem?? no właśnie taki że magia nie była zjawiskiem aprobowanym przez Boga (a właśnie magami byli owi „Mędrcy”).

        • Chrześcijanie wierzą, że Gwiazda Betlejemska obwieszczała narodziny Zbawiciela i że Trzech Magów, zwanych również Trzema Astrologami, zaprowadziła wprost do Jezusa. Mówi o tym Ewengelia: „A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię” (Mt 2.9.). Z tego fragmentu nie wynika, że Gwiazda zaprowadziła ich do Heroda. Wizyta u Heroda nie była celem wędrówki Magów. Taka jest przynajmniej tradycja chrześcijańska. Jeśli chce Pan z tym polemizować, to wybrał Pan niewłaściwy blog.

    • Co niby nie jest prawdą? Legenda o Trzech Magach? Biblię trzeba rozpatrywać w kategoriach opowieści mitycznej, a nie w kategoriach prawdy historycznej. A poza tym, jakiej prawdy Pani oczekuje?

  3. To jakiś absurd. Nawet nie wiadomo, kiedy Jezus się urodził, a ukłąda się horoskop. Można siedzieć przy kompie i mieć profesjonalny program dastronomiczny do obrazowania wyglądu nieba w dowolnej chwili a jednak pisać głupoty, które roili sobie starożytni często opierając to na swoich wierzeniach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.