Stonewall riots

Po słynnym orędziu prezydenta Lecha Kaczyńskiego dotyczącym Traktatu Lizbońskiego, które zresztą odbiło się szerokim echem w świecie, znów zaczęła być w Polsce głośna tzw. „sprawa gejów”. A wszystko dlatego, że poseł Jacek Kurski, któremu się wydaje, że dobrze wyczuwa nastroje społeczne, wmontował w przemówienie Kaczyńskiego zdjęcia z kanadyjskiej ceremonii ślubnej homoseksualnej pary z Nowego Jorku. Mężczyznami przyrzekającymi sobie miłość i wierność przed Bogiem (ślubu udzielał im pastor) okazali się gorliwi katolicy i znani działacze na rzecz poszanowania praw gejów i lesbijek: Brandon Fay i Thomas Moulton. Panowie byli oburzeni, że ich prywatne zdjęcia zostały wykorzystane do szerzenia w naszym kraju dyskryminacji. Początkowo odgrażali się procesem, ale później gdy, korzystając z zaproszenia TVN, przyjechali do Polski, mieli nadzieję, że napiją się herbaty w Pałacu Prezydenckim. Ostatecznie przyjął ich w Sejmie jedynie poseł lewicy Ryszard Kalisz. Mimo to zagranie Jacka Kurskiego (który będąc zodiakalnymi Rybami podpada pod kategorię Ryby-Piranii opisywanej w „Homo Zodiacus” przez Leszka Weresa) przyniosło efekt odwrotny do zamierzonego, bo cała Polska nagle zainteresowała się małżeńską parą panów z Ameryki. Pewnie byłoby interesujące móc spojrzeć w horoskopy tej pary, względnie popatrzeć na horoskop ich ślubu – niestety nie mam tych danych. Jednak na całą tę sprawę można przy okazji spojrzeć w dużo szerszym kontekście.

Prześladowania gejów i lesbijek są właściwie stare jak świat, chociaż na przykład w starożytnej Grecji zachowania homoseksualne nie tylko nie były dyskryminowane, lecz nawet powszechnie akceptowane i uważane za coś ekskluzywnego. Tym niemniej późniejsza zachodnia kultura chrześcijańska uznała takie praktyki za grzech, co poskutkowało tym, że osoby o orientacji homoseksualnej narażone były na wykluczenie społeczne. Jednak w miarę oświeceniowego postępu i poszanowania praw człowieka zrodziła się swoista kontrkultura gejowska domagająca się poszanowania praw również dla mniejszości seksualnych.

Za najbardziej przełomowy moment w całym tym społecznym „ruchu gejowskim” uznaje się wydarzenia zwane Stonewall riots. Chodzi tu o zamieszki w Nowym Jorku, które wybuchły po tym, jak kilku policjantów wtargnęło do gejowskiego pubu „Stonewall Inn”. Z początku rutynowa kontrola przerodziła się po kilku godzinach w eskalację przemocy. W odpowiedzi na dyskryminującą akcję policjantów doszło do wybuchu gniewu i zamieszek, w których spontanicznie wzięło udział ponad tysiąc osób malujących na ścianach budynków hasła w stylu: „Gay is good” albo „Gay power!”. Był to pierwszy tego typu protest społeczności homoseksualnej, która otwarcie wystąpiła przeciwko dyskryminacji ze względu na swoją orientację. Uważa się także, że zamieszki te zapoczątkowały w istocie światowy ruch walki o prawa gejów i lesbijek.

Wydarzenia te rozpoczęły się 28 czerwca 1969 roku o godz. 1:10 EDT, kiedy w pubie pojawili się policjanci. Jednak do faktycznych zamieszek doszło około godz. 3:10 EDT. Horoskop postawiony na ten moment można więc uznać za horoskop „ruchu gejowskiego”.

 

Tym, co zwraca tu szczególną uwagę, jest Uran – patron oryginalności, ekscentryzmu i odmienności – który zaledwie miesiąc wcześniej wszedł do znaku Wagi. Był to zresztą szczególny ingres, ponieważ w krótkim czasie za Uranem do znaku Wagi przesunął się także Jowisz, a później Pluton. Znak Wagi wydaje się tu mieć kluczowe znaczenie. Waga symbolizuje bowiem związki międzyludzkie, relacje interpersonalne oraz małżeństwo. Wraz z wejściem Urana do tego znaku nadeszła pora na to, by rozprawić się z obowiązującym dotąd stereotypem partnerstwa. Nie można już było dłużej ukrywać ani tłumić tego, że pewna część społeczeństwa (w istocie również część całej populacji) ma odmienną orientację seksualną, a ludzie mogą się łączyć w pary również wtedy, gdy są tej samej płci. Co ciekawe, kiedy w 1973 roku do znaku Wagi zawitał transformujący Pluton, Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne podjęło decyzję o usunięciu homoseksualizmu z rejestru zaburzeń psychicznych. Odtąd geje i lesbijki stali się w świetle nauki normalnymi ludźmi, oczekującymi od społeczeństwa akceptacji, tolerancji i poszanowania ich związków partnerskich.

Ale że sprawa jest dużo bardziej złożona niż medyczne definicje, bo w istocie dotyka utrwalonej od wieków obyczajowości, toteż wielu ludzi wciąż nie potrafi pojąć ani tym bardziej zaakceptować tego, że mężczyzna może mieć taką samą orientację seksualną jak kobieta. Na tę swoistą dychotomię albo ambiwalencję wskazuje w tym horoskopie podwójny znak Bliźniąt na ascendencie oraz Merkury w pierwszym domu. Co ciekawe, znak Bliźniąt symbolizuje nie tylko podwójną naturę w człowieku, lecz także odnosi się on do rozmaitych mitologicznych męskich par bliźniąt. Również Merkury-Hermes nie ma określonej płci i chociaż zdaje się być męski, to jednak na przykład w alchemii traktowany był jako bóstwo ambiwalentne posiadające cechy zarówno męskie, jak i żeńskie. Jak wiadomo, ze związku Hermesa i Afrodyty zrodziło się dwupłciowe bóstwo Hermafrodyta. Również astrologia postrzega Merkurego w dość specyficzny sposób, widząc w nim tzw. planetę neutralną, która może być albo męska, albo żeńska.

Bardzo ciekawe jest tu także położenie Słońca, które nie tylko tworzy kwadraturę z symbolizującym wszelaką odmienność Uranem, lecz także koniunkcję z mroczną Lilith oraz opozycję z planetoidą Pallas. Czarny Księżyc Lilith jest wprawdzie symbolem feminizmu, ale z uwagi na reprezentujące przez niego wykluczenie oraz archetyp nie zintegrowanej Animy może także symbolizować problemy wynikające z odmiennej orientacji seksualnej, o czym pisałem w swojej książce o Lilith przy okazji omawiania aspektów Słońca z Czarnym Księżycem (zob. ss. 47-48 i 141-142).

Również planetoida Pallas może odgrywać ważną rolę w kształtowaniu się tożsamości seksualnej. W mitologii greckiej Pallas-Atena przedstawiana była jako kobieta, która pozostała dziewicą obdarzoną wysoce męskimi cechami. Może ona zatem symbolizować archetypalnego androgyna, a więc dualną jedność Animy i Animusa. Te i inne kompleksy Pallas-Ateny omówiłem w swojej książce Małe planety w astrologii (ss. 71-74). Z kolei o tym, że Lilith i Pallas faktycznie odgrywają ważną rolę w horoskopach niektórych homoseksualistów pisałem na przykładzie znanych postaci w artykule Kiedy mężczyzna wybiera mężczyznę, który dwa lata temu ukazał się w tygodniku „Gwiazdy mówią” (42/2006).

W horoskopie Stonewall riots ciekawie wyglądają również klasyczne planety damsko-męskie, a więc Wenus i Mars, które tworzą konfiguracje z niejasnym i mętnym Neptunem. Pisać można by o tym długo, jednak tym, co jest tu najbardziej frapujące, to to, że horoskop ten w bardzo interesujący sposób odzwierciedla nie tyle ówczesne wydarzenia, ile przede wszystkim w niezwykle klarowny sposób obrazuje całą skomplikowaną problematykę z tym związaną.

 

39 myśli w temacie “Stonewall riots

  1. Wbrew temu co pan pisze kluczowym aspektem tego horoskopu nie jest wcale układ obiektów w Wadze – choć i on jest istotny rzecz jasna. Jest nim natomiast klasyczny dla homoseksualistów aspekt, a mianowicie koniunkcja Marsa z Neptunem. Obserwowany jest on u wielu osób homoseksualnych (nie tylko koniunkcja) i oznacza wykrzywiony w sposób typowy dla dewiacyjnego Neptuna, popęd seksualny. Bardziej typowy jest przy tym dla homoseksualistów płci męskiej – z oczywistych względów.Kolejną uwagą do tekstu może być stwierdzenie, że religie przedchrześcijańskie także uważały homoseksualizm za grzech. W Starym Testamencie zwany był sodomią, pod którą podciągano ogólnie praktyki związane z uprawianiem seksu doodbytniczego – tak z ludźmi, jak i ze zwierzętami. Kara dla Sodomy i Gomory była przecież wyrazem potępienia dla pederastów i zoofili.Seks ograniczony do zaspokajania popędu seksualnego i sprowadzony do hedonicznej strony tegoż, był zawsze uważany za nadużycie moralne – seks bowiem służy prokreacji, a przyjemność jest dodana na zasadzie wabika, swego rodzaju epifenomen. Wiąże się z seksem, ale nie stanowi dla niego celu samego w sobie. To moralny elementarz. Dzisiejsze rozpasane czasy nie pojmują tego oczywiście, stąd próby narzucenia nowej moralności – w której dewiacje są przejawem „normalności”, a dwóch kopulujących mężczyzn to szczyt nowoczesnego „postępu”.Wpis ten będzie oczywiście zakwalifikowany jako szalejąca „homofobia” – to też jest signum temporis. Tolerancja oznacza dziś bowiem konieczność rozpływania się w zachwytach dla wszelakich wynaturzeń – kiedyś zaś oznaczała powstrzymywanie się mimo niechęci od działań agresywnych.

    • Interpretację horoskopu mundalnego, a takim jest horoskop Stonewall riots, warto rozpocząć od analizy planet wolnych (pokoleniowych), aby móc uzmysłowić sobie, z jakim „duchem czasu” mamy tu do czynienia. Stąd za punkt wyjścia przyjąłem ingres Urana do Wagi.Połączenia Marsa z Neptunem – o których Pan pisze – w oczywisty sposób korespondują również z zaburzeniami w sferze popędowej i na to też zwróciłem uwagę. W tym horoskopie jest zresztą szereg innych interesujących konfiguracji, które mogłyby stać się pomocne przy analizowaniu horoskopów poszczególnych osób homoseksualnych. Na przykład Słońce/Chiron (zraniony obraz ojca).A co do podłoża kulturowego, to cóż, właściwie jedynie kultura grecka w tak otwarty sposób broniła homoerotyzmu, uważając tego typu praktyki za coś bardziej wzniosłego niż heteroseksualizm, który służył wyłącznie prokreacji i z miłością – według Greków – miał niewiele wspólnego. No ale to jest kultura grecka. W społecznościach mojżeszowych czy muzułmańskich homoseksualizm traktuje się jako wyjątkowe tabu. Chrześcijaństwo, choć czerpie z kultury greckiej, to jednak opiera się na Pięcioksięgu – a więc wspólnym pniu religii żydowskiej, chrześcijańskiej i muzułmańskiej. Stąd podobieństwa tych religii na społeczne role kobiety i mężczyzny.

    • Gdyby nasz astrolog napisał, że to religia judaistyczna, a za nią chrześcijaństwo, potępiła homoseksualizm, to naraziłby się na zarzut antysemityzmu. Walnąć w chrześcijaństwo jest wygodnie, rzekomo postępowe, ale na pewno dla pana doktora filozofii wybornie bezpieczne. Jak całe jego pisanie. Pan doktor z wielką też chęcią w ten antychrześcijański ton uderza.Bezpiecznie jest, z pampersami w astrologicznych gatkach- tak na wszelki wypadek, z tą mglistą, ciemną retoryką niegodną człowieka prawdy (jak tam z przysięga składaną przez doktora nauk? Drobny wybieg i już się jest Światłym?).

      • Zamiast atakować moją osobę, mógłby realista przejrzeć na oczy i uzmysłowić sobie fakt, że zabiera głos na blogu astrologicznym, a nie kościelnym. Mile są więc widziane komentarze astrologiczne – jeśli realista ma oczywiście w tym względzie coś do powiedzenia.

      • Potępienie ze strony Judaizmu i Chrześcijaństwa nie dotyczy homoseksualizmu jako takiego – czyli orientacji popędowej, a raczej czynów z niej wynikających. Czyli – homoseksualistą można być, bo to nie jest kwestia woli i wyboru, ale to nie znaczy, że należy praktykować homoseksualne obyczaje, związane z zaspokajaniem popędu na poziomie fizycznym – szczegółów państwu oszczędzę – są jak wiadomo dosyć odpychające. Zostaje więc droga sublimacji czyli wstrzemięźliwość plus np. twórczość estetyczna czy pedagogiczna, a w związkach – forma przyjaźni czy miłości platonicznej( a propos – Grecy nie byli wbrew pozorom zbyt rozpasani w swym homoseksualizmie – przybierał on formy łagodne – w przeciwieństwie do dzisiejszych – wystarczy poczytać profile ludzi homoseksualnych w necie – czego tam nie ma w repertuarze…). Oczywiście jest to droga dla wybranych, najsilniejszych – jedynie niewielki procent osób homoseksualnych jest w stanie to zrealizować.

  2. Poruszyłeś Piotrze bardzo ważny i na czasie temat.I chyba wsadziłeśkij w mrowisko.Dowodem jest wypowiedź 'Diagnosty”. Jedna trzeciajego postu dotyczyła spraw astrologi a reszta wyznania ortodoksyjnej wiary.Te „dewiacje”i „wynaturzenia” , jakby określenia z innej bajki.Bógogniem zniszczył Sodomę i Gomorę za dewiacje(liberalowie-ateiści twierdzą że raczej trzęsienie ziemi ale kto by słuchał jakiś rozpasańców) ale uratował sprawiedliwego LOTA. Jakoś przebaczyłmu to że ten aby uratować swoich gości-aniołów przed zboczonymimieszkańcami Sodommy chciał im dać do „zabawy” swoje córki.To oczywiście miłościwy Bóg mu przebaczył(kto by się tam przejmowaljakimiś babami).A później jeszcze zamienił jego żonę w słup soli.Lotmial zapas soli na dłuższy czas.Wybacz mi Piotrze ten żartobliwo-sarkastyczny ton ale jak czytam takie posty jak „Diagnostyka” to mi się zbiera na żarty.Powalił mnie stwierdzeniem :”seks służy wyłącznieprokreacji a erotyzm to tylko dodatek,bonus”.To stwierdzenie może być prawdziwe chyba tylko w stosunku do stajni zarodowej ogierów.”Diagnostyk” nie zauważył że Homo Sapiens „nieco” różni się od reszty świata zwierząt , choćby właśnie tym że jego rozwinięty mózgpozwala mu robić różne czynności nie tylko „hormonalnie i mechanicznie” jak reszta zwierząt.Dogmatyzm jest ślepy.Zawsze myślałem że pogłębianie wiedzy na jakiś temat np.astrologi rozszerza horyzonty umyslowe, ale „Diagnostyk” wyleczył mnie z tej wiary.W jego przypadku to nie zadziałałoWybacz mi Piotrze ten mało „astrologiczny” post ale „nie zdzierżyłem” Pozdrowienia

    • Sygat – – > jeśli chcesz zacytować czyjś post, bądź precyzyjny i nie dodawaj słów, których w cytowanym wpisie nie było. Chyba nie trzeba uzasadniać dlaczego nie należy tego robić?

    • Panie Sygat, rozumiem Twoje oburzenie, raczej odruchowo-emocjonalne w swej naturze; sam lubię erotyczne przyjemności, lecz ja nie pozwalam, by przysłaniały mi one rozum. Diagnosta ma rację – seks służy prokreacji, a przyjemność tu jest wabikiem. Choćbym nie wiem jak uwielbiał przyjemności seksualne (a uwielbiam je), zawsze wiem, że to tylko otoczka dla prokreacji. Przytomny czlowiek nie może mieć innego zdania. Jest wielce prawdopodobne, że gdyby nie owe przyjemności, gatunku ludzkiego (i pewnie nie tylko ludzkiego) by już nie było.

      • Perspektorze, seks, owszem służy prokreacji i przedłużenia gatunku. I to jest ujęcie biologiczne. Ale seksualność człowieka to sprawa złożona. To nie tylko czysta biologia. To również fizjologia: i w tym sensie seks nie będzie służył prokreacji, lecz na przykład rozładowaniu napięć i stresu. Seks dotyka również sfery emocjonalno-psychologicznej, a wtedy służy on do podtrzymania więzi międzyludzkiej, wyrażania uczuć, pogłębiania bliskości i intymności. Z biologiczną prokreacją ma to niewiele wspólnego. Nie możemy więc mówić, że seks służy wyłącznie prokreacji. Ludzie używają seksu do różnych rzeczy, także na przykład do wyrażania swojej dominacji. Gdyby seks służył jedynie prokreacji, seksuolodzy nie mieliby się czym zajmować. Wystarczyłby ginekolog i androlog.

        • Istotą seksu jest prokreacja, i w tym sensie seks służy prokreacji. Cała reszta ról seksu, które Pan wymienił to, można powiedzieć, rozbudowana, rozwinięta przez człowieka 'otoczka' sedna sprawy. Podobnie jak w kwestii pożywienia, które w swej istocie służy temu, by gatunek przetrwał – nie przeszkodziło to jednak ludziom w rozbudowaniu tej dziedziny na przestrzeni dziejów – i dziś mamy kucharzy, mistrzów kuchni, różnych specjalistów ds. żywienia, etc. Ale bez nich, podobnie jak i bez seksuologów, gatunek ludzki by przetrwał.

          • Tak, ale cały problem polega na tym, że choć z punktu widzenia biologicznego istotą seksu jest prokreacja, to jednak człowiek, którego nie da się zredukować do samej biologii, używa seksu również do innych celów. Chyba nie chce Pan powiedzieć, że pary, które nie chcą mieć dzieci, powinny żyć w celibacie?

          • Jestem za tym, by każdy żył przytomnie – tzn. z wiedzą, jak się naprawdę sprawy mają. Poza tym niech każdy robi, co mu się żywnie podoba – jestem jak najbardziej za korzystaniem z wszelakich dobrodziejstw, z bogactwa istnienia. Sądzę, że ta wiedza, ta przytomność, o której piszę dałaby wielu ludziom stosowną perspektywę, która z kolei pozwoliłaby wszystkiemu zająć stosowne dla siebie miejsce – np. związek kobiety i mężczyzny po prostu JEST ważniejszy niż związek homoseksualny – choćby ze względów, jak Pan to nazwał, biologicznych (może tylko pod względem nazewnictwa, terminologii, aspekt 'biologiczny' jest tylko 'jednym z' aspektów seksu; w rzeczywistości jest on aspektem najważniejszym, zasadniczym). Znów analogia do pożywienia – to, że dajmy na to, są zwolennicy jedzenia rzeczy, których jedzenie naturalnie obrzydza większość ludzi, nie musi oznaczać, że ten ich pokarm ma być ogólnie dostępny, w każdym sklepie i w każdej jadłodajni. Może być dostępny w szczególnych sklepach i jadłodajniach, nie mam nic przeciwko temu. I np. to nazywam stosowną perspektywą.

          • Perspektorze, nie mam nic przeciwko właściwej i przytomnej perspektywie. Biologiczna funkcja seksu sprowadza się do prokreacji i to jest oczywiste. Tyle że z seksem u człowieka jest trochę inaczej niż u zwierząt, ponieważ w naszym przypadku seks spełnia również inne funkcje. Ludzie uprawiają seks oralny albo się masturbują, mimo że dzieci z tego nie ma. Seks to więc nie tylko prokreacja, przynajmniej nie u człowieka.Pańskie porównanie homoseksualizmu do wyrafinowanego gustu kulinarnego jest moim zdaniem nietrafione. Gust kulinarny kształtują czynniki kulturowe, tymczasem popęd seksualny (w tym również odmienna orientacja) warunkowana jest czynnikami naturalnymi, a więc również biologicznymi. Człowiek rodzi się homoseksualny, a nie się nim staje. Wprawdzie w wyjątkowych sytuacjach heteroseksualny mężczyzna może zaspokajać swój popęd z innymi mężczyznami (np. w więzieniu), ale to jest warunkowane czynnikami środowiskowymi i wtedy mówimy o tzw. homoseksualizmie okazjonalnym. Ale to jest sprawa marginalna. Tymczasem osoby pierwotnie homoseksualne takie się po prostu rodzą i nic nie mogą na to poradzić. Mają dwie drogi wyboru: albo zaprzeczą swoim potrzebom i zrezygnują z seksu, albo zaakceptują swoją odmienność. Bo to natura stworzyła je osobami homoseksualnymi, nie kultura. Nie można się nauczyć na trwałe zachowań seksualnych, bo steruje nimi instynkt, a nie rozum. Dlatego chcąc widzieć te sprawy we „właściwiej perspektywie”, musi Pan uwzględnić również ten aspekt, a nie mówić, jak to powinno być. Bo to jak jest, wcale nie zależy od człowieka.

          • Odnoszę wrażenie, że Pan mnie nie rozumie.Nigdzie nie napisałem, że seks to tylko prokreacja. Pojmuję dobrze, ze seks pełni także inne funkcje, i nigdzie moje wpisy nie sugerują, że temu zaprzeczam. Sugeruję jedynie to, iż ZASADNICZO seks służy prokreacji – i to jest jego podstawowa, NAJWAŻNIEJSZA funkcja (gdyby nie ona, inne funkcje seksu w ogóle by nie mogły zaistnieć) – uważam to za fakt poza wszelką polemiką, i rozumienie tego nazywam też właściwą perspektywą. Co do gustów kulinarnych – pisząc o pokarmach, które obrzydzają większość ludzi miałem na myśli takie 'wyrafinowane' gusta, które właśnie nie są kształtowane kulturowo – jak np. pociąg do spożywania ludzkiego miesa (kanibalizm), czy nawet ludzkich odchodów. Co do przyczyn, korzeni takich skłonności – jak i co do przyczyn, korzeni homoseksualizmu – można zacząć się poważnie zastanawiać. Ja uważam, że wszystkie skłonności mają swoje uwarunkowania. Jeśli jest Pan za tym, że homoseksualizm jest wrodzony, to ja, np. zgadzając się z tym (choć w istocie niezupełnie), jego przyczyn szukałbym głębiej, przed narodzinami. Ale tu już wchodzimy na pole mojego osobistego światopoglądu, który dopuszcza ewentualność innych, wcześniejszych egzystencji jednostki przed jej aktualną egzystencją (odradzanie się). Nie wgłębiam się jednak w temat, bo nie mam przedmiotu do badań – nie jestem homoseksualny, ani nie znam nikogo homoseksualnego na tyle dobrze, by móc choćby stwierdzić, czy taka osoba, w głębi swego serca, w absolutnej wzgledem siebie szczerości, poza jakimikolwiek naciskami i sugestiami otoczenia, czuje się ze swoją skłonnością całkiem w porzadku, normalna i szczęśliwa.

          • Doskonale Pana rozumiem i nie mam zamiaru polemizować z oczywistą tezą, że biologiczna funkcja seksu sprowadza się do prokreacji. I ta zasada w pełni realizuje się w świecie zwierząt. Zwierzęta kopulują w czasie godów, w następstwie czego samica zachodzi w ciąże i rodzi młode. W świecie ludzi wygląda to zupełnie inaczej. My możemy kopulować każdego dnia i to na różne sposoby i wcale nie dlatego, że każdego dnia chcemy płodzić dzieci. U człowieka strategia przedłużenia gatunku wygląda zupełnie inaczej niż u zwierząt. Żadne zwierzę nie opiekuje się młodymi przez 20-30 lat, a później jeszcze latami zajmuje się wnukami.Proszę także nie mylić homoseksualizmu z wyrafinowanym gustem, bo to nie jest kwestia gustu, lecz instynktowej orientacji seksualnej. Kanibalizm nie jest wrodzony, nie jest warunkowany żadnym instynktem, lecz kształtowany jest wyłącznie przez czynniki kulturowe (np. archaiczne wyobrażenia religijne). Seksuolodzy nie są do końca przekonani, gdzie tkwi przyczyna homoseksualnej orientacji. Jedyni twierdzą, że to sprawa wrodzona, inni mówią, że ogromny wpływ ma tu szczególny model wychowawczy (np. silna, dominująca lub nadopiekuńcza matka i zarazem słaby, niedostępny, stojący z boku ojciec). Przypuszczalnie jest to kompozycja tych dwóch elementów. Nie wiem, nie jestem specjalistą. Jedno jednak jest pewne: tak jak Pan nie postrzega mężczyzn jako obiektu seksualnego spełniania, tak samo homoseksualny mężczyzna nie postrzega w ten sposób kobiet. Tak jak homoseksualisty nie można „nawrócić” na heteroseksualizm, tak samo osoby heteroseksualnej nie można zmusić, by czerpała przyjemność z seksu z przedstawicielem tej samej płci. A to, że mniejszości seksualne stosują swoisty reżim i w ostentacyjny sposób zwracają na siebie uwagę, domagając się praw i przywilejów, to jest zupełnie inna kwestia, która nie ma nic wspólnego z prokreacją, lecz z porządkiem i rolami społecznymi oraz z wszystkimi konsekwencjami, jakie to ze sobą niesie. To bardzo złożona sprawa i wolałbym o tym rozmawiać w kontekście zaprezentowanego tu horoskopu, a nie w kontekście osobistych bądź religijnych przekonań.

          • > Doskonale Pana rozumiem i nie mam zamiaru polemizować z> oczywistą tezą, że biologiczna funkcja seksu sprowadza się> do prokreacji. No właśnie, nie do końca Pan mnie rozumie, bo ja nigdzie tego tak nie ująłem. Pan tylko któryś już raz powtarza swoje własne stwierdzenie, z którym oczywiście nie sposób się nie zgodzić, gdyż to jest tego rodzaju frazes, że nie powinien w ogóle być przedmiotem dyskusji.> Proszę także nie mylić homoseksualizmu z wyrafinowanym> gustem, bo to nie jest kwestia gustu, lecz instynktowej> orientacji seksualnej. Kanibalizm nie jest wrodzony, nie> jest warunkowany żadnym instynktem, lecz kształtowany jest> wyłącznie przez czynniki kulturowe (np. archaiczne> wyobrażenia religijne).Nie mylę, to było porównanie. Homoseksualizm można porównać do osobliwego gustu kulinarnego. Używa Pan po wielokroć sformułowania 'instynktowa(y)' w stosunku do orientacji seksualnej, do pociągu seksualnego – preferencje, orientacje seksualne również można nazwać gustem; na swe gusta – powinien Pan to wiedzieć jako astrolog – mamy ograniczony wpływ. Poza tym proszę mieć na uwadze, że stricte 'instynktowa' jest orientacja heteroseksualna – homoseksualizm można nazwać zaburzeniem, wypaczeniem instynktu. Nie pisałem o kanibalach z jakiegoś plemienia X, żyjących gdzieś tam, kiedyś tam, ale o ludziach z takimi skłonnosciami żyjącymi wśród nas, w naszej kulturze. > A to, że mniejszości seksualne stosują swoisty reżim i w> ostentacyjny sposób zwracają na siebie uwagę, domagając> się praw i przywilejów, to jest zupełnie inna kwestia,> która nie ma nic wspólnego z prokreacją, Bezpośrednio może nie, pośrednio owszem, ma – jakieś przesłanki są jednak przeciw pewnym prawom i przywilejom dla tych ludzi. > lecz z porządkiem> i rolami społecznymi oraz z wszystkimi konsekwencjami,> jakie to ze sobą niesie. To bardzo złożona sprawa i> wolałbym o tym rozmawiać w kontekście zaprezentowanego tu> horoskopu, a nie w kontekście osobistych bądź religijnych> przekonań.Gdyby uświadomili sobie w pełni, że są marginesem na seksualnym, 'instynktowym' poziomie, nie staraliby się wychodzić poza margines w społeczenstwie.

          • > No właśnie, nie do końca Pan mnie rozumie, bo ja nigdzie> tego tak nie ująłem. Jasne, bo Pan napisał, że seks sprowadza się do prokreacji. Ja zaś usiłowałem Panu uświadomić, że prokreacja jest tylko jedną z funkcji ludzkiej seksualności. Zapewne najważniejszą, ale na pewno nie jedyną.Gust to jest kwestia upodobania. Komuś się mogą podobać blondynki, szatynki, krótkowłose, długowłose, niskie, wysokie, smukłe, korpulentne. To jest gust. Ale gdy mężczyzna zaczyna patrzeć na drugiego mężczyznę tak jak kobieta, to już nie jest to kwestia gustu, ale instynktowej orientacji seksualnej. To jest znacznie głębsza potrzeba niż gust czy indywidualne upodobania lub preferencje. To, że Panu się podobają kobiety, to nie jest wynikiem Pańskiego upodobania, lecz zdrowo ukierunkowanej orientacji seksualnej. Tak to po prostu w naturze jest, że mężczyźni czują pociąg do kobiet i vice versa. Ale ta sama natura spowodowała również, że część ludzi czuje pociąg nie do przeciwnej, lecz do tej samej płci.

          • Wciąż ten sam problem…> Jasne, bo Pan napisał, że seks sprowadza się do> prokreacji. NIGDZIE TAK NIE NAPISAŁEM. > Gust to jest kwestia upodobania. Komuś się mogą podobać> blondynki, szatynki, krótkowłose, długowłose, niskie,> wysokie, smukłe, korpulentne. To jest gust. Ale gdy> mężczyzna zaczyna patrzeć na drugiego mężczyznę tak jak> kobieta, to już nie jest to kwestia gustu, ale> instynktowej orientacji seksualnej. To jest znacznie> głębsza potrzeba niż gust czy indywidualne upodobania lub> preferencje. To, że Panu się podobają kobiety, to nie jest> wynikiem Pańskiego upodobania, lecz zdrowo ukierunkowanej> orientacji seksualnej. Tak to po prostu w naturze jest, że> mężczyźni czują pociąg do kobiet i vice versa. Ale ta sama> natura spowodowała również, że część ludzi czuje pociąg> nie do przeciwnej, lecz do tej samej płci.Żeby nie sprzeczać się o znaczenie słów… gust, instynkt – vide słownik jęz. polskiego PWN.

          • > Wciąż ten sam problem…> > Jasne, bo Pan napisał, że seks sprowadza się do> > prokreacji.> NIGDZIE TAK NIE NAPISAŁEM.Owszem, napisał Pan: „seks służy prokreacji, a przyjemność tu jest wabikiem. (…) Przytomny czlowiek nie może mieć innego zdania”. W innym miejscu stwierdził Pan: „Istotą seksu jest prokreacja, i w tym sensie seks służy prokreacji”.Polemizowałem z tą tezą, więc nie będę się powtarzał.> Żeby nie sprzeczać się o znaczenie słów… gust, instynkt> – vide słownik jęz. polskiego PWN.Umiem odróżniać znaczenia słów „gust” i „instynkt”. I na pewno nie są to synonimy.

          • Dopiero teraz przytoczył Pan właściwie moje słowa. Jeśli Pan raczy nie dostrzegać różnic między stwierdzeniami:’seks sprowadza się do prokreacji', a 'seks służy prokreacji', i 'istotą seksu jest prokreacja' – to już, powiedzmy, Pańska sprawa. Różnice bowiem są. > Umiem odróżniać znaczenia słów „gust” i „instynkt”. I na pewno nie są to synonimy. Nie sugerowałem, ze to synonimy. Sugerowałem, że seksualną skłonność do osobników tej samej płci (jak i każdą inna seksualną skłonność – biseksualną, do hermafrodytów, dzieci, zwierząt, różnego rodzaju fetyszów, etc.) można nazwać gustem (seksualnym). Słowo 'instynkt' zawsze kojarzyło mi się (i słusznie) z czymś, co dobrze służy egzystencji człowieka (zwierzęcia, gatunku), chroni go, pomaga przetrwać, zapewnia ciagłość istnienia. Stąd określenie homoseksualizmu mianem instynktowej orientacji seksualnej wydaje mi się trochę kulawe, nietrafne – mimo, iż rozumiem, o co Panu chodziło. Polemizowałbym też z Pańską tezą, że owa 'instynktowa orientacja seksualna' jest 'znacznie głębszą potrzebą niż gust czy indywidualne upodobania lub preferencje'. Wg mnie jest to ten sam poziom – poziom energii seksualnej, na którym precyzyjnie określa się nasze seksualne ukierunkowanie. Homoseksualizm jest tu tylko jednym z wielu możliwych kierunków (patrz wyżej – gusta).To, że w społecznym, obyczajowym swietle sprawa wygląda tak czarno-biało (hetero-homo), wynika z względnej powszechności homoseksualizmu, i z tego, że jest on jednak w znacznym stopniu społecznie, obyczajowo znośny (i nagłośniony).

          • > Różnice bowiem są.Jakieś niuanse znaczeniowe oczywiście tutaj są, ale generalnie chodzi Panu o prostą zasadę: seks = prokreacja. Chyba nie będzie się Pan teraz tego wypierał.Być może słowo „instynkt” rzeczywiście nie jest zbyt precyzyjnym określeniem i mógł Pan tego nie zrozumieć. Generalnie chodzi tu o nieświadomy popęd sterowany przez instynkt, np. instynkt przetrwania gatunku, który znajduje swój wyraz również w prokreacji.Pan natomiast myli gust estetyczny z preferencjami seksualnymi. Gust odnosi się do szeroko rozumianej aksjologii, natomiast nieświadomie ukierunkowany popęd seksualny dotyczy sfery biologicznej. No i skoro pańskim zdaniem homoseksualizm to kwestia gustu, to o czym my tu właściwie rozmawiamy?

          • > Być może słowo „instynkt” rzeczywiście nie jest zbyt> precyzyjnym określeniem i mógł Pan tego nie zrozumieć.Przecież napisałem, że rozumiem. Ehhh…> Pan natomiast myli gust estetyczny Jaki znów gust estetyczny???> z preferencjami> seksualnymi. Gust odnosi się do szeroko rozumianej> aksjologii,?????To znaczy wykalkulowałem sobie, że lubię brunetki?> natomiast nieświadomie ukierunkowany popęd> seksualny dotyczy sfery biologicznej.I znów magiczne słowo… A sfery psychicznej nie dotyczy?> No i skoro pańskim> zdaniem homoseksualizm to kwestia gustu, to o czym my tu> właściwie rozmawiamy?O tym, że to spaczony gust.

          • > Jaki znów gust estetyczny???Jeśli woli Pan brunetki, a nie blondynki, to chyba jest to kwestia gustu estetycznego. Po prostu podobają się Panu brunetki. A to że woli Pan zaspokajać popęd seksualny z kobietami niż z mężczyznami, to nie jest kwestia gustu, lecz zdrowo ukierunkowanego popędu. Wprawdzie mówi się „preferencje seksualne”, ale tylko dlatego, żeby nie urazić homoseksualistów.> I znów magiczne słowo… A sfery psychicznej nie dotyczy?W tym momencie sfera psychiczna jest rzeczą wtórną. Najpierw jest popęd, a dopiero później „refleksja” psychiczna. Chociaż i tak zależy to od określonej szkoły psychologicznej.> O tym, że to spaczony gust.Spaczony gust? Przed chwilą napisał Pan, że to urozmaicenie natury.

          • > Jeśli woli Pan brunetki, a nie blondynki, to chyba jest to> kwestia gustu estetycznego. To nie jest kwestia mego gustu estetycznego. Pod względem estetycznym podobają mi się wszystkie kobiety, które uznam za ładne – nie ważne, czy to bedą brunetki, blondnki, czy rude. Seksualnie najbardziej pociągają mnie brunetki (niech tak będzie dla przykładu, choć w rzeczywistosci to uproszczenie ;). > W tym momencie sfera psychiczna jest rzeczą wtórną.> Najpierw jest popęd, a dopiero później „refleksja”> psychiczna. Chociaż i tak zależy to od określonej szkoły> psychologicznej. No to ja jestem z tej szkoły, która kwalifikuje seksualizm tak do sfery biologicznej, jak do psychicznej człowieka (przy czym są to dwa równoległe, INTELEKTUALNE podejścia do tej samej sprawy). > > O tym, że to spaczony gust.> Spaczony gust? Przed chwilą napisał Pan, że to> urozmaicenie natury.Co sie wzajemnie nie wyklucza. Wskazałbym w naturze więcej spaczonych rzeczy, będących jej urozmaiceniem, i co z tego?

          • > > > O tym, że to spaczony gust.> > Spaczony gust? Przed chwilą napisał Pan, że to> > urozmaicenie natury.> Co sie wzajemnie nie wyklucza. Wskazałbym w naturze więcej> spaczonych rzeczy, będących jej urozmaiceniem, i co z> tego?Jak to co z tego? Skoro nie odróżnia Pan popędu od gustu, to przynajmniej powinien Pan wiedzieć, że o gustach się nie dyskutuje (de gustibus non est disputandum), nawet jeśli ten gust uważa Pan za spaczony.

          • > Jak to co z tego? Skoro nie odróżnia Pan popędu od gustu,Hm, kolejna Pańska 'wrzuta', w typowym dla Pana stylu…Oto MOJE słowa:’…preferencje, orientacje seksualne również można nazwać gustem…' 'Sugerowałem, że seksualną skłonność (…) można nazwać gustem (seksualnym).' Tak napisałem, i tak uważam. Dla jasności jeszcze – mam świadomość, że istnieje cała gama innego rodzaju gustów (nie seksualnych). > to przynajmniej powinien Pan wiedzieć, że o gustach się> nie dyskutuje (de gustibus non est disputandum), nawet> jeśli ten gust uważa Pan za spaczony.Znam to powiedzenie – i choć nie klękam przed nim, w dużym stopniu się z nim zgadzam. Cóż… można dyskutować, bądź nie dyskutować. Ja wybrałem dyskusję, a ściślej – zostałem do niej przez Pana sprowokowany – najpierw przez Pański artykuł, później przez Pańskie nieprecyzyjne, insynuacyjne komentarze. A więc kończę. Swoje stanowisko zarysowałem wystarczająco klarownie.

          • > Ja wybrałem dyskusję, a ściślej – zostałem> do niej przez Pana sprowokowany – najpierw przez Pański> artykuł, później przez Pańskie nieprecyzyjne, insynuacyjne> komentarze.Staram się jedynie uprzejmie odpowiadać na Pańskie komentarze, a Pan odbiera to jako prowokację. Jak ja mam w takim razie odbierać Pańskie wpisy?

        • Ale czy ktoś napisał (poza Sygatem, który fałszywie „zacytował” diagnostę), że seks służy WYŁĄCZNIE prokreacji? Ważne jest, co jest celem głównym – poboczne też istnieją, ale są swego rodzaju dodatkiem. Jeśli np. maszynista lokomotywy wypuszcza nadmiar pary z kotła, to wówczas powstaje syczący dźwięk. Nie dlatego jednak wypuszcza tę parę, by sobie posyczeć, a dlatego, by kocioł nie eksplodował. Przyjemność w seksie jest rodzajem takiego syku. Ktoś może to wziąć za cel główny, ale to nie znaczy, że to trafna kwalifikacja aksjologiczna.

          • Zgadza się. Ale to ma sens jedynie wtedy, kiedy seks uznamy za czynność intelektualną lub intelektualnie warunkowaną. A przecież tak nie jest. Przyjemność płynąca z seksu rzeczywiście ma prowadzić do prokreacji i to się dzieje na poziomie instynktu, a więc na poziomie pozarozumowym. Ale na poziomie biologicznie warunkowanego instynktu zdarza się również odmienna orientacja seksualna. Dlatego o wiele ciekawszą kwestią jest w tym przypadku nie normatywność, jakiej Pan tu oczekuje, ale pytanie o to, dlaczego natura czyni niektórymi homoseksualnymi. Czy to jest celowe zamierzenie natury, czy też błąd natury? Bez względu na to, co Pan odpowie, odpowiedź dotyczy natury, a nie aksjologicznej kwalifikacji, o której Pan mówi.

          • Pozwolę sobie wtrącić tu swoje trzy grosze…> Ale to ma sens jedynie wtedy, kiedy seks> uznamy za czynność intelektualną lub intelektualnie> warunkowaną. Dlaczego 'jedynie wtedy'? Pisze Pan o seksie jakby był on siłą, której W OGÓLE nie da się kontrolować. Gdyby tak było, ludzie byliby wobec seksu bezradni – kopulowaliby, gdyby tylko ich 'przypiliło' – z kim, i gdzie chcieliby. Wiadomo, że tak nie jest. Wielu (zaryzykuję, że wiekszość) kopuluje dla przyjemności właśnie (ekwiwalent syku lokomotywy z porównania Tomasza), i to jest ich wybór.I chodzi tylko o to, żeby wiedzieli oni, że korzystają z pobocznej funkcji seksu, i żeby nie wystawiali tej funkcji na piedestały w swoich systemach wartości, bo tam na piedestale stoi już naturalnie funkcja prokreacyjna. Próba zamiany tych funkcji miejscami w osobistym systemie wartości – warto to przemyśleć – często kończy się życiowymi kłopotami (znam takie przypadki).

          • Oczywiście, że u człowieka seksualność podlega kontroli rozumu, ale seksualność to nie czynność rozumowa ani intelektualna. Jeśli mężczyzna i kobieta lubią na przykład seks oralny, który przecież nie prowadzi do płodzenia dzieci, to jaki jest sens, aby zastanawiali się oni przy okazji nad całym systemem wartości bądź prokreacyjnej celowości kopulacji zaprojektowanej przez naturę? Tylko zwierzę kopuluje celem przedłużenia gatunku. Zachowania seksualne człowieka są bardziej złożone. Może on czerpać przyjemność z seksu, który wcale nie prowadzi do prokreacji. I tym się właśnie różnimy od zwierząt.

          • Cóż, muszę stwierdzić, że ma Pan tendencje do dyskutowania z jakimiś własnymi projekcjami intelektualnymi…> (…) ale seksualność to nie czynność rozumowa ani> intelektualna. A kto tak twierdzi? > Jeśli mężczyzna i kobieta lubią na przykład> seks oralny, który przecież nie prowadzi do płodzenia> dzieci, to jaki jest sens, aby zastanawiali się oni przy> okazji nad całym systemem wartości bądź prokreacyjnej> celowości kopulacji zaprojektowanej przez naturę? Proszę jeszcze raz przeczytać, co poprzednio napisałem.Podam przykład: znam ludzi, którzy zrobiliby wszystko, by sobie 'pociupciać' – skłonni są stracić pieniądze, rodzinę (żonę, dzieci), pracę, zdrowie. Staram się im uświadomić, że seks (zwłaszcza ten dla przyjemności, rozładowania, wyrównania energii) to TYLKO ozdoba życia, jego składnik, nie zaś jedyny i ostateczny życia sens.Chodzi o właściwą miarę, proporcję, perspektywę w poglądzie, w systemie wartości. > Tylko zwierzę kopuluje celem przedłużenia gatunku. Nie tylko, człowiek też. > Zachowania> seksualne człowieka są bardziej złożone. Może on czerpać> przyjemność z seksu, który wcale nie prowadzi do> prokreacji. I tym się właśnie różnimy od zwierząt.Nigdzie nie pisałem, że jest inaczej.

          • > Chodzi o właściwą miarę, proporcję, perspektywę w> poglądzie, w systemie wartości.No, ale o czym my tu mówimy? Przypomnę Panu, że zasadnicza teza, którą Pan usiłuje tutaj bronić, sprowadza się do twierdzenia, że homoseksualizm jest nienaturalny, bo seks pomiędzy dwoma kobietami albo dwoma facetami nie prowadzi do prokreacji, a przecież istotą seksu jest płodzenie dzieci. Ja tymczasem na różne sposoby usiłuję Panu pokazać, że ludzie kopulują ze sobą na okrągło cały rok, choć do szczęścia potrzeba im jedynie kilkoro dzieci, a niektóre pary w ogóle na potomstwo się nie decydują, a mimo to uprawiają seks.A to, że niektórzy cierpią na erotomanię czy nimfomanię, to jest zupełnie odrębny temat i nie o tym tu rozmawiamy.

          • Ale to właściwie – jeśli uznajemy homoseksualizm za rzecz normalną, nic właściwie nie stoi na przeszkodzie, by uznać za całkiem cool i postępowe także zoofilię – no bo dlaczego nie? Jeśli ktoś kocha zwierzątko – dajmy na to owieczkę – opiekuje się nią i daje jej różne smakołyki, to przeca nikomu się krzywda nie dzieje – a owieczka ma może nawet lepiej niż na hali, gdzie tylko wciąż ta sama trawa i potencjalne złe wilki…A w domciu u pana miło, ciepło, syto, muzyka, filmy – są wprawdzie pewne koszty wieczorami, ale kto widział wygodne życie bez kosztów? Skoro niektórzy tak mają, że lubią zwierzątka, to jakim prawem okrutni, konserwatywni faszyści próbują ich ograniczać?

          • Nikt tutaj jeszcze nie powiedział, że homoseksualizm jest rzeczą normalną. Pańska niechęć do odmiennej orientacji jest bardzo zdrową reakcją, bo podpowiada to Panu naturalny prokreacyjny instynkt heteroseksualny. Ale obok instynktu ma Pan również rozum, dzięki któremu – przynajmniej hipotetycznie – powinien Pan pojąć różnicę, jaka istnieje pomiędzy homoseksualizmem, który z punktu widzenia naukowego nie jest żadną patologią, a zoofilią, nekrofilią, pedofilią itp., które jednoznacznie są sklasyfikowane jako dewiacje wymagające leczenia. Pan nie musi lubić gejów i lesbijek. Wystarczy, że zrozumie Pan prosty fakt, że homoseksualizm był, jest i będzie, i ani geje, ani Pan tego nie zmienicie. Jedyne sensowne wyjście to po prostu zaakceptować ten fakt i tyle. Ale nie wałkujmy już tego tematu, bo to jest w końcu blog astrologiczny, więc byłbym wdzięczny za bardziej merytoryczne komentarze odnoszące się do horoskopu Stonewall riots.

          • > No, ale o czym my tu mówimy? Przypomnę Panu, że zasadnicza> teza, którą Pan usiłuje tutaj bronić, sprowadza się do> twierdzenia, że homoseksualizm jest nienaturalny, bo seks> pomiędzy dwoma kobietami albo dwoma facetami nie prowadzi> do prokreacji, a przecież istotą seksu jest płodzenie> dzieci.Z grubsza – o to mi chodzi; z zastrzeżeniem – ja nigdzie nie użyłem słowa 'nienaturalny' – jest naturalny, bo jako zjawisko jest częścią natury (choć osobiście staram się się unikać określeń typu: natura, Bóg – gdyż są one nieprecyzyjne i mogą oznaczać wszystko). Jeśli już, homoseksualizm jest wariacją, wybrykiem, urozmaiceniem natury. Jest także odchyleniem od kontinuum życia na Ziemi. > Ja tymczasem na różne sposoby usiłuję Panu pokazać, że> ludzie kopulują ze sobą na okrągło cały rok, choć do> szczęścia potrzeba im jedynie kilkoro dzieci, a niektóre> pary w ogóle na potomstwo się nie decydują, a mimo to> uprawiają seks.No właśnie, usiłuje mi Pan pokazać coś, o czym dobrze wiem i co rozumiem. Dziwne…> A to, że niektórzy cierpią na erotomanię czy nimfomanię,> to jest zupełnie odrębny temat i nie o tym tu rozmawiamy.To, że użył Pan nowych słów ma oznaczać, że to odrębny temat?

          • > Jeśli już, homoseksualizm jest wariacją, wybrykiem,> urozmaiceniem natury. Ja też tak uważam. Dziwię się, że musieliśmy napisać kilkanaście postów, żeby to sobie uzmysłowić.> No właśnie, usiłuje mi Pan pokazać coś, o czym dobrze wiem> i co rozumiem. Dziwne…Z pańskich poprzednich wypowiedzi nie wynikało, że Pan to dobrze rozumie.> To, że użył Pan nowych słów ma oznaczać, że to odrębny> temat?Ja tylko nazwałem po imieniu to, co Pan ujął opisowo, pisząc: „znam ludzi, którzy zrobiliby wszystko, by sobie 'pociupciać'”. To jest właśnie erotomania w przypadku mężczyzn i nimfomania w przypadku kobiet. Chyba o to Panu chodziło, prawda?

          • > > No właśnie, usiłuje mi Pan pokazać coś, o czym dobrze> > wiem> > i co rozumiem. Dziwne…> Z pańskich poprzednich wypowiedzi nie wynikało, że Pan to> dobrze rozumie. Oj, Panie Piotrze… nie chcę już przedłużać naszej konwersacji matodą łapania za słówka, ale – z żadnej mojej wypowiedzi nie wynikało, że tego nie rozumiem.> > To, że użył Pan nowych słów ma oznaczać, że to odrębny> > temat?> Ja tylko nazwałem po imieniu to, co Pan ujął opisowo,> pisząc: „znam ludzi, którzy zrobiliby wszystko, by sobie> 'pociupciać'”. To jest właśnie erotomania w przypadku> mężczyzn i nimfomania w przypadku kobiet. Chyba o to Panu> chodziło, prawda?O to mi chodziło – ale to nie żaden 'odrębny temat' – to kontynuacja naszej konwersacji, w której przewija sie wątek popedu seksualnego… Czy naprawdę musiałem teraz pisać tę eksplikację? Bez urazy, ale gdyby nie Pana dziwaczne 'wrzuty', nasza wymiana mogłaby się dawno zakończyć.

  3. Czyż nie każdy ma prawo do własnych sądów i przekonań? Czy nie lepiej napisac szczerze co się mysli, niż brnąć w hipokryzję? Sfera seksu jest tematem tabu od wieków i chyba tylko przekonania religijne (także polityczne) dorównują emocjom z nią związanym. Być może najlepszym antidotum na homofobię i inne uprzedzenia (rasowe) będzie max poznanie środowiska gejów, ich samych, ogólnie problemu, źródła. Homoseksualiści, podobnie jak inni ”napietnowani”, sami musza borykać się ze swoją 'skazą', sa właściwie podwójnymi ofiarami (niezawiniona inność, samotność; wstręt-nienawiść-wykluczenie). Ja im nie zazdroszczę. Znan horoskopy facetów jak najbardziej hetero z nieharm. Mars/Neptun.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.