Astrologia i samopoznanie

Zamieszczam odnośnik do wywiadu, jakiego udzieliłem portalowi Zwierciadlo.pl. To pierwszy odcinek cyklu rozmów o astrologii. Następne ukażą się wkrótce. Rozmowy prowadzi Aleksandra Nowakowska.

 

Astrologia zaprasza do samopoznania

Poznanie swojego horoskopu u astrologa może kusić, a może także straszyć. Możemy mieć wątpliwości, czy wejrzeć w układ planet, który był na niebie, kiedy przychodziliśmy na świat. Rozwiewa je astrolog Piotr Piotrowski.

 

Do czego może nam być potrzebny horoskop, po który idziemy do astrologa?

Do różnych rzeczy, ale na pewno nie do wróżenia. Bo astrologia tak naprawdę nie miała nigdy za wiele wspólnego z wróżbiarstwem. Była niegdyś wszak częścią nauki, wykładaną na uniwersyteckich katedrach Europy, co – proszę zauważyć – odróżnia ją na przykład od tarota, run, numerologii czy innych systemów dywinacyjnych. Tym niemniej astrolog dysponujący indywidualnym horoskopem osoby może sporo powiedzieć nie tylko o niej samej i o każdej z najważniejszych sfer jej życia, lecz także o tym, jak potoczą się jej losy. Opowie, po jakiej drodze dane jest jej kroczyć, ale nie powie, w jaki sposób tę drogę przejdzie. Można ująć to jeszcze prościej: horoskopu potrzebujemy po to, by minimalizować starty i maksymalizować zyski – jak zwykł mawiać Leszek Weres, nestor polskiej astrologii.

Podczas wizyty u astrologa dowiadujemy się, że nasz znak solarny, to nie wszystko. Gdy się rodziliśmy, planet na niebie było dziesięć. Każda jest w jakimś znaku Zodiaku, są one ze sobą połączone w sposób harmonijny bądź nie. Mnóstwo informacji i wszystkie o nas. Widać tu nasze talenty, predyspozycje, ale też konflikty wewnętrzne, ograniczenia. Kosmogram kojarzy mi się z pełnią. Zaprasza do odkrywania siebie.

Horoskop indywidualny, zwany niekiedy właśnie kosmogramem, to symboliczna mapa nieba uchwycona w dokładnym momencie naszych narodzin. Jest w niej nie tylko Słońce i Księżyc, lecz również wszystkie planety, a nawet niektóre planetoidy. Astrologowie uważają, że nasz osobisty mikroświat skorelowany jest z makrokosmosem. Stąd też owa mapa stanowi jednocześnie mapę naszych potencjałów albo po prostu mapę psyche. Horoskop to po prostu kosmiczny kod, szyfr, rodzaj podsłuchanej rozmowy bogów na nasz temat. Nic więc dziwnego, że zaprasza on do odkrywania siebie.

Czytaj dalej TU.

Część druga rozmowy TU.

3 thoughts on “Astrologia i samopoznanie

  1. Moja przygoda z astrologią właśnie poprzez chęć samopoznania się zaczęła…
    Oczywiście są tu ogromne pułapki i dobrze jest z czasem nauczyć się posługiwania własnym nieuzbrojonym rozeznaniem świata 🙂

    Ponadto zastanawia mnie, dlaczego funkcjonujące w naszym języku dążenie do pełni jest aż tak bardzo idealizowane. Przecież pełnia jest stanem rozerwania, napięć i dysharmonii. Działa jak potężny polaryzator.

    • Pełnia to pełnia. Jeśli przyłożymy do tego definicję Jungowską, to oznacza ona właśnie zniesienie napięć i biegunowości. W tym pytaniu chodziło chyba jednak o pełnię w znaczeniu samorealizacji, spełnienia potencjałów. Przyrównałem to do wyobrażenia horoskopu jako obietnicy.

  2. Panie Doktorze, ja rozumiem szkoła astrologiczna, obowiązki nowe i w ogóle, ale przecież tyle się dzieje na świecie. Abdykacja Benedykta, 28.02.2013 godz. 20.00, konsekwencje, konklawe, kto następny??
    Nowa inicjatywa Kwaśniewskiego, jego propozycje współpracy, szanse na przyszłość. Dążenie władz do szybkiego przyjęcia euro przez Polskę, plusy i minusy… a Pan milczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.