Karol XVI Gustaw

Król Szwecji, Karol XVI Gustaw stracił kilka dni temu na giełdzie ponad 2 miliony euro. A wszystko dlatego, że nastąpił gwałtowny spadek akcji Ericssona, uważanego dotąd za narodowy klejnot Szwecji. Wprawdzie na biednego nie trafiło, bo prywatny majątek rodziny królewskiej szacuje się na blisko 33 miliony euro, ale i tak może być to dotkliwa strata, zważywszy na fakt, że monarchia szwedzka uważana jest za najbiedniejszą spośród rodzin królewskich Europy. Nawet pałace, w których mieszkają koronowane głowy Szwecji, nie są własnością monarchii. Wszystkie nieruchomości należą bowiem do państwa. Rodzina królewska na wypełnianie swych reprezentacyjnych funkcji dostaje dotację z budżetu w wysokości 5,5 miliona euro rocznie.

Karol XVI Gustaw urodził się 30 kwietnia 1946 roku o godz. 10:20 CET (=9:20 GMT) pod Sztokholmem.

 

Jak na króla przystało, ascendent monarchy wypada w znaku królewskiego Lwa, zaś Słońce (władca horoskopu) znajduje się w X domu (władza) w znaku Byka , tworząc kwadraturę do Marsa i Plutona (władcy Skorpiona). Król, mimo że najmniej majętny monarcha Europy, zna wartość pieniądza, bo – jak wiadomo – najlepszymi finansistami i bankierami zodiaku są właśnie Byk i Skorpion.

Jednak sytuacja, w jakiej znalazł się Karol XVI Gustaw, to klasyczny przykład manifestowania się ograniczającego Saturna, który przebywa teraz nie gdzie indziej, jak właśnie w II domu (finanse), tworząc dodatkowo kwadraturę do Wenus, będącą przecież naturalnym władcą pieniędzy, kosztowności i dobrobytu. Jak wiadomo, Saturn tranzytujący przez drugi dom z reguły przynosi dość poważne straty materialne, zwłaszcza gdy przy okazji tworzy niepomyślne aspekty do innych planet.

Karol XVI Gustaw objął tron 15 września 1973 roku, kiedy w jego horoskopie Uran utworzył opozycję do Księżyca przebywającego w X domu, zaś Chiron znalazł się w koniunkcji z Medium Coeli. Nic dziwnego, że król pragnął stać się symbolem nowoczesnego monarchy, co zresztą potwierdza motto, które wybrał na czas swego panowania: „Dla Szwecji – wraz z czasem”.

 

Demonstracje w Tybecie

W ubiegłym tygodniu podczas swego dorocznego orędzia XIV Dalajlama – duchowy i polityczny przywódca Tybetańczyków, laureat Pokojowej Nagrody Nobla – niezwykle ostro potępił coraz bardziej nasilający się chiński reżim, prześladowania i łamanie praw człowieka w Tybecie. Znany dotychczas z umiarkowanych wypowiedzi, Dalajlama określił politykę Chin jako „obłudną, niedostosowaną do rzeczywistości”, a to, co obecnie dzieje się w Tybecie, nazwał „przeogromnym, niewyobrażalnym nasilaniem się aktów przemocy. (…) Poddawani chińskim represjom Tybetańczycy żyją w ciągłym lęku, zastraszani i otoczeni podejrzliwością”.

To wystarczyło, by świat dowiedział się o nowych wydarzeniach rozgrywających się w tym górskim zakątku Azji. Mieszkańcy Tybetu po raz pierwszy od kilkunastu lat wystąpili przeciwko chińskiemu reżimowi komunistycznemu, który od 1949 roku sprawuje całkowitą kontrolę nad tym regionem, dławiąc wszelkie formy swobód religijnych i obywatelskich. Demonstracje miały miejsce w różnych częściach Tybetu, a liczbę protestujących szacuje się na kilkadziesiąt tysięcy ludzi. W zamieszkach mogły zginąć nawet setki osób.

Podobnie jak pół roku temu w Birmie (zob. na blogu Birma – szafranowa rewolucja), pokojową demonstrację w Tybecie zapoczątkowali mnisi buddyjscy, do których wkrótce przyłączyli się zwykli mieszkańcy. Dalajlama stwierdził, że „jeśli sprawy wymkną się spod kontroli, wówczas jedyną moją opcją będzie całkowita dymisja”. A to dlatego, że kierując się buddyjską zasadą ahimsy Jego Świątobliwość jest absolutnie przeciwny jakiejkolwiek przemocy, również ze strony Tybetańczyków.

XIV Dalajlama (Tenzin Gjatso) urodził się w tybetańskiej wiosce Tengster, 6 lipca 1935 roku o godz. 4:38 LMT (= 21:50 GMT).

 

W tym niezwykłym horoskopie mamy do czynienia z kilkoma zasadniczymi motywami. Po pierwsze, Słońce wraz z Plutonem stoją w pierwszym domu w znaku Raka, co sprawia oczywiście, że Dalajlama jest wyrazistą i charyzmatyczną osobowością, ale przy okazji wskazuje, że – jak na Raka przystało – lepszy jest on w obronie niż w ataku. Podkreśla to także niezbyt mocny, choć tworzący kwadratury do Słońca i Plutona, Mars znajdujący się w Wadze (upadek), a do tego w IV domu, znaczeniowo powiązanym ze znakiem Raka. Po drugie, istotna w tym horoskopie pozostaje rola Księżyca (władca Raka), który przebywa w usłużnej Pannie, w koniunkcji z miłosiernym Neptunem (władcą MC) i Lilith (wygnanie), w opozycji z Saturnem (władcą VII domu: otwarci wrogowie) oraz w kwadraturze do raniącego Chirona, a to oznacza, że mamy tu do czynienia z półkrzyżem w znakach zmiennych. Po trzecie, na osłodę, jest w tym horoskopie także Wielki Trygon, który tworzą Słońce w Raku, religijny Jowisz w Skorpionie i Saturn w mistycznych Rybach w IX domu (religia). Na dodatek planetoida Westa, symbolizująca m.in. żarliwość religijną, przebywa w znaku Ryb i na Medium Coeli, nadając charakterystyczny ton specyficznemu powołaniu Jego Świątobliwości.

To, co teraz dzieje się w horoskopie Dalajlamy, zasługuje na najwyższą uwagę, bowiem tranzytujący Uran wędruje właśnie przez MC, a to rzeczywiście mogłoby zasadniczo wpłynąć na wizerunek tybetańskiego przywódcy, który wydaje się być już coraz bardziej zmęczony swoją misją. Nie wiem, czy Dalajlama faktycznie ustąpi, ale gdyby nie chciał usunąć się w cień, nie mówiłby takich rzeczy, co w kontekście uranowych zmian brzmi rzeczywiście bardzo przekonywująco. Tak czy owak szykuje się tu duży przewrót, który może zaważyć na przyszłych losach Tybetu, co zresztą dobitnie potwierdza również horoskop Tybetu.

Wprawdzie nie da się ustalić żadnego historycznego horoskopu tego państwa, ale za najbardziej istotną datę dla współczesnego Tybetu zwykle przyjmuje się dzień, w którym Dalajlama zmuszony został opuścić Lhasę i wraz z tysiącami buddystów udać się do Indii. Miało to miejsce 10 marca 1959 roku o godz. 7:00 LMT (=01:00 GMT), Lhasa.

 

Tym, co zwraca tu szczególna uwagę, to nów Księżyca (koniunkcja Słońca z Księżycem) w znaku Ryb w XII domu, co w sposób niezwykle wyrazisty obrazuje zarówno ówczesne wydarzenie (ucieczka), jak i obecny stan Tybetańczyków (ofiara). Warto zauważyć, że ostatnie całkowite zaćmienie Księżyca wypadło w tym horoskopie dokładnie na Plutonie (śmierć i potrzeba transformacji). Jednak najbardziej zasadniczy wpływ ma tu obecnie rewolucyjny Uran, który 10 marca, w dniu wybuchu demonstracji, był w 18° 42’ Ryb, a więc dokładnie, co do minuty (!) na Słońcu, a w przyszłym roku zacznie aspektować Księżyc, co zbiegnie się z tranzytem reformującego, ale też dławiącego Plutona wędrującego przez Medium Colei horoskopu Tybetu. Wątpię, by przyniosło to dobre wieści dla Tybetańczyków.

Warto wspomnieć, że gdy w 1989 roku doszło do podobnych protestów, w wyniku czego przez prawie dwa lata Chińczycy utrzymywali w Tybecie stan wyjątkowy, przez MC wędrował Uran. Teraz rebeliancki Uran znów daje o sobie znać, i to nie tylko w horoskopie Tybetu, lecz także w horoskopie Dalajlamy.

 

Astrologia tybetańska
Przy okazji zamieszczam parę ogólnych informacji na temat astrologii tybetańskiej, która stanowi integralną część buddyjskiej tradycji filozoficzno-religijnej. Jest ona tak bardzo przeniknięta wątkami religijnymi, że choć służy ona także celom świeckim (np. w medycynie), to jednak przede wszystkim rozumie się ją tam jako symboliczną prefigurację ścieżki prowadzącej człowieka do uzyskania stanu Buddy.

Astrologia tybetańska stanowi unikalną kombinację wpływów astrologii chińskiej i hinduskiej. Wykorzystuje ona bowiem 12-letni cykl związany z chińskim zwierzęcym zodiakiem, w którym występują: Szczur, Wół, Tygrys, Zając, Smok, Wąż, Koń, Owca, Małpa, Kogut, Pies i Świnia. Zodiak ten nawiązuje do pewnej legendy buddyjskiej, mówiącej o tym, iż wszystkie te zwierzęta przybyły niegdyś do łoża umierającego Buddy. Cztery z nich są szczególnie ważne i posiadają potężną moc. Są to: Tygrys (wschód), Świnia (północ), Małpa (zachód) i Wąż (południe).

W południowym Tybecie astrologia rozwijała się pod wpływem kultury hinduskiej, dlatego zamiast chińskiego zwierzyńca niebieskiego, znajdujemy tutaj gwiezdny zodiak zwany gola, podzielony na dwanaście khyim, co odpowiada dwunastu znakom europejskiego zodiaku. Specyfika astrologii południowego Tybetu polega również na tym, że wykorzystuje ona hinduski system 27 księżycowych domów, zwanych w języku tybetańskim gyukar. To właśnie ruchy siedmiu planet (bez Urana, Neptuna i Plutona), jakie przesuwają się po tych księżycowych stacjach, są punktem wyjścia zarówno dla tybetańskich, jak i hinduskich interpretacji astrologicznych.

 

 

Symboliczny horoskop tybetański

 

Księżyc, zwany w Indiach Czandra, pokonuje w ciągu doby ponad 13 stopni kątowych, dlatego cały zodiak podzielony jest na 27 odcinków, co koresponduje z mitologiczną postacią księżycowego boga Czandry, który miał właśnie 27 żon. To ich imiona otrzymały hinduskie i tym samym tybetańskie znaki zodiaku, np.: Aszwini, Bharni, Krittika, Rohini, Mruga i inne.

Tybetańczycy większą wagę przywiązują do położenia Księżyca niż Słońca. W europejskiej astrologii w cyklu lunarnym wyróżnia się cztery główne fazy, tj.: nów, pierwszą kwadrę, pełnię i ostatnią kwadrę. Natomiast w Tybecie cykl ten dzieli się na 30 faz, co odpowiada jednej dobie. Każda z tych faz podlega jeszcze dalszemu podziałowi, aż do najmniejszej jednostki symbolizującej jeden oddech. W praktyce jednak wykorzystuje się zwykle podział na 30 faz, co stanowi podstawę do podziału zodiaku nie na dwanaście trzydziestostopniowych odcinków, lecz na trzydzieści dwunastostopniowych odcinków. Każdy dzień związany jest z inną, niepowtarzalną fazą Księżyca, która może być pomyślna lub też niekorzystna dla określonych czynności, przedsięwzięć i działań.

W dniach, w których Księżyc przybywa, tzn. w fazie od nowiu do pełni, Tybetańczycy poświęcają się praktykom religijnym, które związane są z męskimi bóstwami oraz odpowiadają męskiej części świadomości. Kiedy zaś Księżyc ubywa, tzn. gdy jest w fazie od pełni do nowiu, wykonuje się praktyki dedykowane kobiecej energii, w szczególności chodzi tu o adorację Dakini – personifikację żeńskiego aspektu inteligencji Buddy.

Innymi ważnymi dniami jest dziesiąty i dwudziesty piąty dzień cyklu lunarnego oraz dzień poprzedzający zaćmienie Słońca bądź Księżyca. Jest to bowiem czas potężnych kosmicznych energii, jakie spływają na Ziemię, a także moment, w którym wykonuje się różne oczyszczające praktyki medytacyjne. Również ósmy dzień fazy cyklu lunarnego jest dla Tybetańczyków bardzo ważny, ponieważ poświęcony jest on Guru Rinpocze, czyli Padmasambhawie (755-797) – założycielowi buddyzmu tybetańskiego.

Cykl lunarny jest dla nich tym, czym dla rolnika pole uprawne, w którym sieje się nasiona i zbiera owoce. Nasionami staje się tutaj medytacja, podczas gdy owocem ma być osiągnięcie stanu świadomości Buddy. Również dzień nowiu Księżyca jest bardzo ważny i powinien być wykorzystany na kontemplację oraz wszelkie techniki pozwalające uzyskać wgląd we własną świadomość – Tybetańczycy nazywają to „dniem obserwacji”. Wierzą oni również, że nów jest specjalną okazją doświadczenia głębokiego wglądu w siebie lub też obudzenia w sobie twórczych energii. Dzień ten przepełniony jest szczególną mocą kosmiczną.

Horoskop tybetański rysowany jest zwykle tak, aby przypominał wizerunek spodniej strony skorupy żółwia, co ma odzwierciedlać kosmiczny brzuch – zwierzę to bowiem symbolizuje wszechświat. W mitologii hinduskiej żółw podpiera słonia, na którym spoczywa cały świat. Dolna skorupa symbolizuje ziemię, górna zaś niebo. Według tradycji buddyjskiej zwierzę to było jedną z pierwszych inkarnacji Buddy. W Chinach zaś żółwia traktuje się jako kosmicznego architekta świata. Na Wschodzie uważa się, że zwierzę to posiada dar wieszczenia. A przecież horoskop rysowany w kształcie żółwia to nic innego jak mandala skrywająca w sobie całą przyszłość człowieka.

 

Traktat Lizboński

Po fiasku traktatu ustanawiającego Konstytucję Europejską, Niemcy, które przewodniczyły w Unii od stycznia 2007 roku, postanowiły znaleźć inne rozwiązanie i zaproponowały tzw. traktat reformujący UE. W czerwcu ubiegłego roku pracowano nad kształtem dokumentu, który oficjalnie został przedstawiony cztery miesiące później. Jednak uroczyste podpisanie Traktatu Lizbońskiego przez przedstawicieli wszystkich państw członkowskich miało miejsce 14 grudnia 2007 roku. Uroczystość rozpoczęła się punktualnie w południe w Lizbonie i to właśnie na ten moment należy postawić horoskop dla Traktatu, który wejdzie w życie najpóźniej w połowie 2009 roku, po ratyfikowaniu go przez państwa Unii Europejskiej. „Świat potrzebuje silniejszej Europy. Historia zapamięta ten dzień jako dzień, który otwiera nowe nadzieje” – powiedział wówczas premier Portugalii José Sócrates.

 

Tym, co jest tu szczególnie interesujące, to fakt, że prace nad Traktatem rozpoczęły się wraz z wejściem Jowisza do znaku Strzelca (prawo, prawodawstwo, wzrost, polityczne sukcesy). Natomiast zwieńczająca je uroczystość odbyła się w czasie, kiedy na niebie doszło do koniunkcji Jowisza z Plutonem w 28° Strzelca, chociaż właściwie przez cały czas pobytu Jowisza w tym znaku mieliśmy do czynienia z tzw. zodiakalną koniunkcją Jowisza z Plutonem (reforma prawa). Warto dodać, że w ostatnim tysiącleciu cztery razy dochodziło do koniunkcji Jowisz/Pluton w Strzelcu, a raz nawet – w 1023 roku – miała ona miejsce również w 28° Strzelca. Co ciekawe, był to rok, w którym Chiny wyemitowały pierwszy banknot. Nic więc dziwnego, że 13-letni cykl koniunkcji Jowisz/Pluton ma także olbrzymie znaczenie dla spraw gospodarczo-ekonomicznych. Trzeba również podkreślić, że Jowisz (współpraca międzynarodowa) odgrywa w tym horoskopie kluczową rolę nie tylko dlatego, że stoi w koniunkcji z refermującym Plutonem, lecz także z tego powodu, że jest on władcą MC i wszystkich planet przebywających w Strzelcu oraz współwładcą ascendentu i Urana w Rybach.

O tym, że sprawa Traktatu z Lizbony jest historycznym wydarzeniem również dla Polski, można się przekonać relokując horoskop podpisania Traktatu na Warszawę.

 

Jak widać, ascendent wypada tu w pierwszym stopniu Byka, a więc dokładnie w tym samym punkcie, gdzie w historycznym horoskopie Polski przebywa Medium Coeli. Jest to zresztą wyjątkowo ważny punkt w naszym horoskopie, o czym świadczy nie tylko to, że premier Donald Tusk ma tam Słońce.

Kilka dni po spotkaniu w Lizbonie rozpoczęła się ratyfikacja dokumentu, do której zobowiązane są wszystkie kraje Unii. Procesowi ratyfikacyjnemu towarzyszą zgoła inne układy planet, bo Jowisz z Plutonem zdążyły już zawędrować do Koziorożca, co akurat w tym przypadku nie byłoby niczym złym, gdyby nie to, że Saturn (władca Koziorożca) idzie właśnie ruchem wstecznym (retrogradacja), komplikując i opóźniając niektóre sprawy.

Jednak polskie kontrowersje wokół Traktatu, które na zlecenie Rydzyka rozpętał prezes Kaczyński, wiążą się nie tylko z retrogradującym Saturnem, lecz przede wszystkim z Uranem, który w horoskopie Traktatu właśnie zaczął uściślać kwadraturę z Merkurym (dokumenty). Co więcej, ostatnie całkowite zaćmienie Księżyca, które miało miejsce 21 lutego, a więc gdy Polska zaczęła przygotowywać pod głosowanie uchwałę w sprawie trybu ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, wypadło w 2° Ryb/Panny, a więc w stopniach, gdzie w horoskopie Traktatu leży oś ASC/DSC!

Czy w związku z tym Polskę, która ma kłopot z głosowaniem nad najważniejszym dokumentem tej kadencji Sejmu, czekają przedterminowe wybory parlamentarne? Raczej nie. Ale to, że na wiosnę 2008 roku manie prześladowcze prezesa Kaczyńskiego, który coraz bardziej boi się „wilczych i dzikich oczu” Tuska, będą się nasilać, pisałem pół roku temu w notce Przyszłość Jarosława Kaczyńskiego.

 

Artykuł: Kosmos w oczach kobiet

W najnowszym numerze „Nieznanego Świata” (3/2008) ukazał się mój artykuł pt. Kosmos w oczach kobiet. Jest to tekst, w którym od Aglaonice z Tesalii, aż do Lois Roden przedstawiam szkicowo dokonania kobiet na polu astrologii oraz astronomii i kosmologii. Lektura w sam raz na Dzień Kobiet.